Zaledwie kilka dni po zaprzysiężeniu rządu Donalda Tuska w grudniu 2023 r. ówczesna europejska komisarz ds. wewnętrznych Ylva Johansson ogłosiła, że po latach nieudanych prób wreszcie udało się przyjąć pakt migracyjny przewidujący przymusową relokację do państw UE osób, które nielegalnie przybywają na nasz kontynent. W kwietniu 2024 porozumienie zaakceptował Parlament Europejski, a w maju tego samego roku zatwierdziła go Rada Unii Europejskiej. Przez ostatnie dwa lata obowiązywał tzw. okres przejściowy, który miał dać czas państwom na przygotowanie się do nowych wymogów. Teraz jednak się on już kończy i od najbliższego piątku, 12 czerwca, pakt migracyjny zacznie obowiązywać w pełnej krasie na terenie całej UE. Oznacza to, że corocznie do 15 października KE będzie ogłaszała decyzje, które kraje i w jakim zakresie zostaną zobowiązane do przyjęcia nielegalnych migrantów. Minimalna liczba relokacji na każdy rok ma wynieść 30 tys. osób. W razie odmowy przyjęcia narzuconych kwot migrantów na dany kraj będzie nakładana kara w wysokości 20 tys. euro za każdą nieprzyjętą osobę.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
W pierwszym roku obowiązywania tychże rozwiązań Polska została zwolniona zarówno z obowiązku przyjmowania migrantów w ramach mechanizmu, jak i wnoszenia opłaty solidarnościowej. W kuluarach PE nieoficjalnie mówi się, że również w przyszłym roku może zapaść podobna decyzja, a wszystko po to, aby pomóc obozowi Donalda Tuska przez wyborami parlamentarnymi. Eksperci wskazują natomiast, że sytuacja może diametralnie się zmienić po jesieni 2027 i wówczas Polska będzie przymuszana do przyjmowania ogromnej liczby nielegalnych przybyszów spoza Europy.
Komentarza w tej sprawie udzielił nam prof. Ryszard Legutko, wybitny polski intelektualista oraz były europoseł.
– To jest kolejna bardzo szkodliwa dla Polski rzecz autorstwa UE. Komisja Europejska, Rada UE, Parlament Europejski, jak również rządy najbardziej liczących się w UE krajów od bardzo długiego czasu prowadzą fatalną politykę migracyjną. Społeczeństwa zachodnioeuropejskie zostały przez to doprowadzone do sytuacji demograficznej, w której odebrano im możliwość samostanowienia. Migranci wbrew temu, co się wmawia ludziom, nie zasymilowali się, a w każdym razie nie w takiej liczbie, żeby to nie czyniło różnicy. Pakt migracyjny ma sprawić, że ten stan choroby społeczeństw rozprzestrzeni się na wszystkie kraje Unii
– ocenia prof. Legutko.
Podkreśla również, że Polska jest dziś jednym z najbezpieczniejszych krajów na kontynencie.
– Nie mamy gangów, które rozlewają się po Europie, terroryzmu i wielu inny patologii, które trawią Europę Zachodnią. Unijne elity nie mogą tego zaakceptować. Im chodzi o to, abyśmy jednak uczestniczyli w tej chorobie demograficznej. Rząd Donald Tuska robi wszystko, co rozkażą unijne elity. Trzeba też podkreślić, że robi to w pełni świadomie. Duża liczba migrantów zmienia tożsamość społeczeństwa, co może być swojego rodzaju paliwem politycznym. Jeżeli nic się nie zmieni, pakt nie zostanie zahamowany, wypowiedziany, to kraje Europy Zachodniej pozostaną w patologii demograficznej, a my stracimy to, co teraz mamy, czyli bezpieczeństwo – dodaje były eurodeputowany.