Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Otwarcie Muzeum Bitwy Warszawskiej. Prof. Cenckiewicz przypomniał haniebną sprawę sprzed 15 lat

Podczas uroczystości otwarcia muzeum Bitwy Warszawskiej 1920 r. w Ossowie szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego przypomniał haniebne zdarzenie sprzed 15 lat. - Kto wpadł na pomysł, by w tym dniu, w dniu polskiej chwały, wielkiego święta katolickiego czcić pamięć najeźdźców z roku 1920. Wspominam o tym, jako o pewnym memento, jak fałszywa polityka może prowadzić do fałszywej historii - mówił Sławomir Cenckiewicz.

O godzinie 13.00 rozpoczęła się ceremonia otwarcia Muzeum Bitwy Warszawskiej 1920 roku w Ossowie.

Reklama

Symboliczny kompleks memorialny umiejscowiono na 17-metrowym wzniesieniu, u jego stóp posadowiono dwa 70-metrowe maszty z biało-czerwonymi proporcami. Do budynku prowadzi 500-metrowa Aleja Zwycięstwa. Znajdująca się na dwóch kondygnacjach wystawa stała liczy 1 tys. mkw. Prezentuje dziesiątki unikalnych zabytków z Muzeum Wojska Polskiego oraz eksponaty zebrane przez lokalną instytucję „Ossów – Wrota Bitwy Warszawskiej”.

Na ekspozycji będzie można zobaczyć m.in. mundury i broń obu walczących stron, w tym francuską armatę oblężniczą de Bange’a, a także polskie i bolszewickie ulotki oraz plakaty propagandowe. Cztery moduły wystawy „zaoferują nowoczesne, multimedialne przedstawienie historii, łącząc archiwalne materiały filmowe, fotograficzne i dokumenty z dźwiękiem oraz specjalnie skomponowaną muzyką”.

Kogo zabrakło na uroczystości

W trakcie uroczystości zabrał głos szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, prof. Sławomir Cenckiewicz.

Cenckiewicz pochwalił marszałka Sejmu Szymona Hołownię za "wspaniały wykład historyczny".

Cieszę się, że to muzeum powstało i cieszę się z tego, co powiedział wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, że to muzeum jest dziełem co najmniej dwóch rządów, co najmniej kilku formacji politycznych. Inicjatorami tego muzeum był minister Antoni Macierewicz i minister Michał Dworczyk. Oni powinni zostać tutaj zaproszeni. Najważniejsze jest to, że pan premier wspomniał o swoich poprzednikach. Te prace były kontynuowane w czasie kierowania MON przez Mariusza Błaszczaka

- wskazywał szef BBN.

- Znam cały znój powstawania tego muzeum. Byłem członkiem Rady Muzeum Wojska Polskiego, członkiem Rady Programowej Muzeum Bitwy Warszawskiej i pewnym momencie czułem, że to muzeum ma bardzo duże kłopoty. To, że zostały one przezwyciężone, jest wielkim sukcesem pana premiera Kosiniaka-Kamysza, ale osobą, która miała największy upór, by to muzeum powstało, był pan Czesław Bielecki i to jemu należą się wielkie brawa - dodał.

Wszechpolskie muzeum Bitwy Warszawskiej

Cenckiewicz przywołał słowa Kosiniaka-Kamysza, że "każde muzeum powinno żyć".

- Obiektywnie, w przypadku tego muzeum, jest to trudne, bo jest pewna idea, która powinna zostać zrealizowana. To muzeum jest daleko od centrum i musimy je ożywić w taki sposób, by było dostrzegalne z perspektywy stolicy. Chciałbym, że to muzeum, jako muzeum zwycięstwa polskiego, jest świetnym miejscem, by tu swoją przysięgę żołnierską czy awanse generalskie odbierali polscy oficerowie, by ono żyło życiem polskiego wojska - zauważył.

- To muzeum podoba mi się, bo ma charakter wszechpolski, zbiorowego wysiłku. To nie jest muzeum marszałka Piłsudskiego, ale dostrzegłem generałów - Sosnkowskiego, Hallera, Jordan-Rozwadowskiego, i to jest wspaniałe w tym muzeum - podkreślić zbiorowy wysiłek narodu i zbiorowy wysiłek naszych wodzów, którzy wojnę roku 1920 wygrali

- podkreślił.

Cenckiewicz zwrócił uwagę na wkład w powstanie muzeum ludzi związanych z regionem, "szaleńców pamięci", rekonstruktorów, duchownych.

Obłąkańcza idea

- Wspominam o tym, by zaburzyć atmosferę tej pięknej uroczystości, atmosferę szczęścia i radości. Takiego muzeum nie postawiła ani Polska międzywojenna, ani nie mogło powstać w okresie PRL, ale wolna Polska po 1989 potrzebowała 36 lat by postawić takie muzeum. Chwała tym, dzięki którym to muzeum powstało. Mówię o tym również w takim kontekście, że ktoś, zanim to muzeum narodziło się w umysłach ludzi, którzy parli do jego powstania, wpadł na obłąkańczy pomysł, żeby na polu zwycięskiej bitwy, jednym z najważniejszych sukcesów Polski, zrobić mauzoleum najeźdźców idących na Warszawę w roku 1920. Tu, gdy wyjdziemy, po prawo zobaczymy pomnik i mogiłę czerwonoarmistów. Oni nie do końca zostali znalezieni na tych polach, ale zostali decyzją polityczną w roku 2010 w ramach polityki miłości, polityki resetu, przeniesieni w to miejsce i pochowani - przypomniał Sławomir Cenckiewicz.

- Wiecie, jaki dzień wybrano na otwarcie tego mauzoleum - 15 sierpnia 2010. Kto wpadł na pomysł, by w tym dniu, w dniu polskiej chwały, wielkiego święta katolickiego czcić pamięć najeźdźców z roku 1920. Wspominam o tym, jako o pewnym memento, jak fałszywa polityka może prowadzić do fałszywej historii. Nikogo nie oskarżam, bo nie widzę tu ojców tego haniebnego przedsięwzięcia, wierzę, że to jakiś przykład tego, jak w poprzednich czasach przed 2014, a na pewno przed lutym 2022 r. pogubiliśmy się, że stać nas było na takie gesty wobec tych, którzy odwoływali się do tradycji marszu na Warszawę roku 1920. Wierzę dzisiaj, że stojąc przed państwem, świętując otwarcie muzeum, nie tylko oddajemy hołd obrońcom ojczyzny, ale wspólnie pomimo tego, że ten pomnik sowieckich żołnierzy zobaczymy, stawiamy bardzo ostrą granicę między tym, co było w roku 1920 i jest w roku 2025 - obroną cywilizacji, obroną Polski, państwa polskiego, praw człowieka, demokracji a tym, co jest barbarzyństwem, sowieckim, bolszewickim, teraz rosyjskim, co jest zniewoleniem i śmiercią narodów

- dodał.

Źródło: niezalezna.pl
Reklama