Skargi kasacyjne od wyroków Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego wniosła Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Sprawę ma rozpoznać trzyosobowy skład orzekający: sędzia sprawozdawca Tamara Dziełakowska oraz sędziowie Paweł Mierzejewski i Olga Żurawska-Matusiak.
Posiedzenie, które będzie miało charakter niejawny, ma dotyczyć cofnięcia ośmiu poświadczeń bezpieczeństwa obejmujących dostęp do informacji niejawnych w najwyższych kategoriach krajowych, w tym o klauzuli „ściśle tajne” oraz w systemach międzynarodowych Unii Europejskiej, NATO i Europejskiej Agencji Kosmicznej, w tym o klauzulach „top secret”.
Postępowanie w NSA dotyczy decyzji Służby Kontrwywiadu Wojskowego z lipca 2024 r. o cofnięciu Cenckiewiczowi poświadczeń bezpieczeństwa, wymaganych do dostępu do informacji niejawnych. Po jego skardze sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który 17 czerwca ub.r. uchylił decyzje SKW - i zmiażdżył pokrętną argumentację służb rządzonych przez dawnych "reseciarzy". 5 sierpnia ub.r. kancelaria premiera Tuska wniosła do NSA skargi kasacyjne od tych wyroków.
Mimo korzystnej dla szefa BBN decyzji WSA politycy obozu rządzącego kłamią, że nie ma on dostępu do informacji niejawnych. Mimo to od objęcia stanowiska w Biurze prof. Cenckiewicz brał udział m.in. w prezydenckich rozmowach z prezydentem Donaldem Trumpem w Gabinecie Owalnym czy ostatnio prowadził jako sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego niejawną część spotkania.
Wcześniej Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego przeszkoliła Cenckiewicza w zakresie ochrony informacji niejawnych, aktualizując jego uprawnienia.
Po Radzie Bezpieczeństwa Narodowego Tomasz Siemoniak poinformował, że ta sama Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ma podjąć... "stosowne czynności" w związku z prowadzeniem niejawnych obrad przez szefa BBN.
- Rządową przemocą polityczną sprawiają, że mimo, iż stan faktyczny jest taki, że ja to poświadczenie mam, ale oni mnie nie chcą do niczego dopuścić
- skomentował sytuację Sławomir Cenckiewicz w Radiu Wnet. Dopytany, czy taka sytuacja utrudnia mu działanie, przyznał, że to "rodzaj sabotażu funkcjonowania BBN i w jakimś sensie całej administracji prezydenckiej".