W poniedziałkowym wydaniu „Rzeczpospolita” poinformowała, że Wojsko Polskie dysponuje zaledwie ok. 40 pilotami F-16. Jak tłumaczył dziennik, w polskich Siłach Powietrznych jest obecnie 47 samolotów F-16, a to by oznaczało, że wojsko powinno dysponować ok. 70 przeszkolonymi pilotami. Dodano, że szkolenie pilota F-16 trwa co najmniej dwa lata, zaś lotnicza akademia w Dęblinie wykształciła w ub. roku zaledwie kilku pilotów odrzutowców.
MON zapewnia, że to nieprawda
Na publikację "Rz" odpowiedziało ministerstwo obrony narodowej. W komunikacie przekazano, że "przedstawione w artykule mylne dane nie odzwierciedlają prawdziwego obrazu potencjału kadrowego polskiego lotnictwa wojskowego" oraz że "Polska dysponuje znacznie większą liczbą pilotów posiadających kwalifikacje do wykonywania lotów na samolotach F-16, niż wynikałoby to z informacji zawartych w publikacji".
Resort nie podał jednak konkretnej liczby pilotów. Jak przekazał, nie są to informacje, "które powinny być upubliczniane". MON zapewniło jednak, że „w ostatnich latach rozwijany jest proces szkolenia i przygotowania kolejnych kadr lotniczych”, a „w procesie tym jest znacznie więcej osób, niż podano w gazecie”.
Komunikat MON - W związku z publikacją „Rzeczpospolitej” dotyczącą liczby pilotów samolotów F-16 w Siłach Zbrojnych RP informujemy, że przedstawione w artykule mylne dane nie odzwierciedlają prawdziwego obrazu potencjału kadrowego polskiego lotnictwa wojskowego. Polska dysponuje znacznie większą liczbą pilotów posiadających kwalifikacje do wykonywania lotów na samolotach F-16, niż wynikałoby to z informacji zawartych w publikacji. Szczegółowe dane dotyczące liczby pilotów przypisanych do poszczególnych typów statków powietrznych nie są informacjami, które powinny być upubliczniane. Jednocześnie informujemy, że w ostatnich latach rozwijany jest proces szkolenia i przygotowania kolejnych kadr lotniczych. W procesie tym jest znacznie więcej osób niż podano w gazecie. Działania te pozostają związane z modernizacją techniczną Sił Zbrojnych RP oraz rozbudową i unowocześnianiem floty statków powietrznych. Warto także odnotować, że oprócz pilotów pełniących służbę w jednostkach operacyjnych są również oficerowie posiadający odpowiednie kwalifikacje, którzy obecnie realizują zadania na stanowiskach w wybranych dowództwach. Ich kompetencje lotnicze są podtrzymywane, a umiejętności praktyczne doskonalone. Wzywamy do zachowania szczególnej odpowiedzialności przy publikowaniu tego typu informacji. Niepełne lub pozbawione właściwego kontekstu dane prowadzą do błędnych wniosków, a także są wykorzystywane w działaniach dezinformacyjnych. Prosimy o odpowiedzialność, uwzględnianie specyfiki służby personelu Sił Powietrznych oraz powstrzymywanie się od rozpowszechniania przekazu, który może negatywnie wpływać na obraz zdolności Sił Zbrojnych RP.
— Ministerstwo Obrony Narodowej 🇵🇱 (@MON_GOV_PL) October 29, 2026
Ograniczanie przyjęć
Na to ostatnie zareagował były minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. Wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości opublikował na platformie X wpis, z którego wynika, że resort ogranicza nabór przyszłych pilotów.
Jak wskazuje polityk, w 2025 roku w Lotniczej Akademii Wojskowej limit przyjęć wynosił 113 miejsc dla przyszłych pilotów (samoloty bojowe, transportowe i śmigłowce). Z kolei już rok później zmalał do 56 miejsc.
"Czyli w momencie, kiedy Polska już ma poważny niedobór pilotów, liczba miejsc dla przyszłych pilotów załogowych spada ze 113 do 56. O PONAD POŁOWĘ! A przecież przed nami kolejne wyzwania. Wchodzą F-35. Od 2028 r. mają być dostarczane Apache, a do ich pełnego wykorzystania armia będzie potrzebowała setek pilotów"
– zaznacza polityk opozycji.
Błaszczak wskazuje, że "możemy wydawać dziesiątki miliardów na najnowocześniejsze samoloty i śmigłowce świata", ale "sprzęt bez wyszkolonych ludzi nie zapewni Polsce bezpieczeństwa".
"MON powinno pilnie odpowiedzieć: dlaczego przy tak poważnych brakach kadrowych ograniczono nabór przyszłych pilotów o ponad 50% i jaki jest plan zapewnienia załóg dla F-16, F-35 i Apache?"
– dodał.
Brakuje pilotów F-16, więc co robi @MON_GOV_PL? Ogranicza nabór przyszłych pilotów. To nie żart. „Rzeczpospolita” ujawniła, że Polska ma dziś 47 F-16 i tylko ok. 40 wyszkolonych pilotów, podczas gdy potrzeba co najmniej 70. A teraz spójrzmy na decyzje dotyczące Lotniczej Akademii Wojskowej. W 2025 r. limit przyjęć wynosił 113 miejsc dla przyszłych pilotów (samoloty bojowe, transportowe i śmigłowce). W 2026 r. limit zmalał do… 56 miejsc. Czyli w momencie, kiedy Polska już ma poważny niedobór pilotów, liczba miejsc dla przyszłych pilotów załogowych spada ze 113 do 56. O PONAD POŁOWĘ! A przecież przed nami kolejne wyzwania. Wchodzą F-35. Od 2028 r. mają być dostarczane Apache, a do ich pełnego wykorzystania armia będzie potrzebowała setek pilotów. Możemy wydawać dziesiątki miliardów na najnowocześniejsze samoloty i śmigłowce świata. Ale sprzęt bez wyszkolonych ludzi nie zapewni Polsce bezpieczeństwa. MON powinno pilnie odpowiedzieć: dlaczego przy tak poważnych brakach kadrowych ograniczono nabór przyszłych pilotów o ponad 50% i jaki jest plan zapewnienia załóg dla F-16, F-35 i Apache?
— Mariusz Błaszczak (@mblaszczak) October 29, 2026