Afera wokół Szpitala Południowego w Warszawie rozlewa się szerzej z każdym dniem. Zaczęło się od informacji o wysokich zarobkach 28‑letniego lekarza bez specjalizacji, Dawida Kacprzyka – byłego już działacza KO, który pełnił funkcję koordynatora SOR‑u. Później portal zero.pl ujawnił istnienie „szybkiej ścieżki” dla polityków Koalicji Obywatelskiej i ich rodzin oraz dostęp do „saloniku VIP”.
Politycy KO próbują minimalizować problem. Donald Tusk zapowiedział kontrolę NIK i sugerował, że podobne praktyki mogą występować w wielu miejscach. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski odwołał zarząd szpitala i zapowiedział zmiany w radzie nadzorczej, jednocześnie twierdząc, że o nieprawidłowościach nie wiedział. Tymczasem ustalenia mediów wskazują, że sygnały o patologiach docierały do ratusza już latem 2025 roku.
Do tego dochodzą relacje lekarzy. Jeden z nich – anonimowo – opowiedział w TV Republika, że próbował alarmować polityków KO o nieprawidłowościach, w tym o działaniach Kacprzyka. Według jego relacji minister Marcin Kierwiński miał otrzymać szczegółowe informacje już rok temu.
Kto jest winny?
Respondenci badania United Surveys by IBRiS przeprowadzonego na zlecenie "Wirtualnej Polski" zostali zapytani, czy ich zdaniem afera w Szpitalu Południowym obciąża politycznie cały rząd Donalda Tuska, minister zdrowia, lokalnych polityków czy jest przede wszystkim sprawą władz Warszawy.
Najczęściej wybieraną odpowiedzią było wskazanie na „tylko władze szpitala”. Taką opinię wyraziło 36 proc. ankietowanych. Niewiele mniej, bo 33,4 proc. respondentów, uznało, że odpowiedzialność polityczną ponosi cały rząd Donalda Tuska.
Rząd na drugim miejscu, Warszawa wyraźnie dalej
Znacznie mniej osób wskazało na odpowiedzialność władz Warszawy. Takiego zdania jest 17,4 proc. uczestników badania.
Jeszcze rzadziej respondenci obarczali winą wyłącznie poszczególnych polityków. Odpowiedź wskazującą tylko minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę wybrało 3,4 proc. badanych, natomiast 2,7 proc. uznało, że odpowiedzialność spoczywa wyłącznie na lokalnych strukturach Koalicji Obywatelskiej.
Grupa niezdecydowanych pozostaje stosunkowo niewielka. Odpowiedź „nie wiem/trudno powiedzieć” wskazało 7,1 proc. ankietowanych.
Wyraźny podział między elektoratami
Wyniki badania pokazują również znaczące różnice między wyborcami obozu rządzącego i opozycji.
Wśród sympatyków koalicji rządzącej dominowało przekonanie, że odpowiedzialność za aferę ponoszą wyłącznie władze szpitala. Takiej odpowiedzi udzieliło 64 proc. badanych z tej grupy. Jedynie 7 proc. wyborców obozu rządowego uznało, że sprawa obciąża cały rząd.
Odwrotnie sytuacja wygląda wśród wyborców opozycji. Aż 67 proc. z nich uważa, że odpowiedzialność polityczna spoczywa na całym rządzie Donalda Tuska. Jedynie 14 proc. wskazuje wyłącznie na władze placówki.
Najbardziej zróżnicowane odpowiedzi odnotowano wśród osób niezdecydowanych oraz nieuczestniczących w wyborach.
W tej grupie najwięcej respondentów wskazało odpowiedzialność władz Warszawy – 32 proc. Drugą najczęściej wybieraną odpowiedzią były „tylko władze szpitala” (28 proc.), a 26 proc. badanych przyznało, że nie ma wyrobionej opinii na ten temat.