Afera pedofilsko-zoofilska w Kłodzku wstrząsnęła całą Polską. Była działaczka Koalicji Obywatelskiej Kamila L. została uznana winną nieudzielenia pomocy córce - małoletniej poniżej 15. roku życia, która była ofiarą przestępstw o charakterze seksualnym ze strony jej męża. Uznano ją również za winną współudziału z mężem w znęcaniu się nad zwierzętami. Zarejestrowane zostały sceny zoofilskie z jej udziałem, w których była świadoma i była stroną czynną, a nie tylko bierną.
Cały proceder miał trwać w latach 2011-2022. Sąd Okręgowy w Świdnicy wymierzył byłej działaczce Koalicji Obywatelskiej Kamili L. karę 6,5 roku więzienia, mimo że prokuratura żądała 18 lat pozbawienia wolności. Tydzień wcześniej w tym samym sądzie na karę 25 lat pozbawienia wolności został skazany 45-letni mąż Kamili L. - Przemysław L.
Na Niezalezna.pl ujawniliśmy ostatnio szokujące kulisy tej sprawy.
Nowe nagranie z Kłodzka. "Odcięło mnie"
W najnowszym odcinku podcastu "13. Piętro" na Youtube Tomasz Grodecki, Monika Rutke i Jakub Maciejewski ujawnili kolejne wstrząsające szczegóły. Dziennikarzom udało się dotrzeć do kobiety, która podczas jednej z imprez znalazła się w domu Kamili i Przemysława L. Towarzystwo najpierw bawiło się w klubie i kobieta, będąca na imprezie z przyjaciółką, była w pełni świadoma. Wszystko zmieniło się, gdy trafiła do domu państwa L.
- Po przekroczeniu progu ich domu, bardzo szybko straciłam przytomność. Odcięło mnie - mówiła.
Pamiętam, że chwilami właśnie jakby przebudzałam się co jakiś czas, po czym zasnęłam na dobre. Na drugi dzień dowiedziałam się od przyjaciółki, która mnie wyniosła z jej mężem z tego mieszkania, że wynieśli mnie po prostu nieprzytomną. Jak worek, jak trupa. Przemysław L. ponoć dwu czy trzykrotnie prosił, widząc, że nie dają sobie ze mną rady gdzieś tam na klatce schodowej, żeby mnie jednak zostawili na noc u nich w domu. No bo to wiadomo, rodzina, co się może stać. Ale, że moja przyjaciółka widziała, że pojawiło się kilku jego znajomych i z obawy o moje bezpieczeństwo stwierdziła, że mnie jednak zawiozą do siebie do domu.
– stwierdziła kobieta.
Dodała, że dzień później przyjechała do domu Kamili i Przemysława po resztę rzeczy. Kamila nie była w ogóle zdziwiona tym, co zaszło dzień wcześniej.
"Mówię, Matko Boska, co tu się stało, że ja tak odpłynęłam? Mi się takie rzeczy po prostu nie zdarzały. Bardzo się źle czułam, pamiętam, po tej imprezie" - wracała pamięcią kobieta. Co byłoby, gdyby nie zabrano jej z mieszkania? Nagła utrata przytomności była dopiero początkiem. "To dokładnie spotykało ofiary" - mówili autorzy podcastu "13. Piętro".