Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Niemcy wycofują się ze współpracy z polską uczelnią. Chodzi o Ruchniewicza

Niemiecka Centrala Wymiany Akademickiej po niemal ćwierć wieku wycofała się ze współpracy z Uniwersytetem Wrocławskim. Powodem ma być atmosfera wokół prof. Krzysztofa Ruchniewicza, obecnego prezesa Instytutu Pileckiego. Relację przepełnioną oburzeniem na temat przebiegu tego procesu opublikowała wrocławska Gazeta Wyborcza.

Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy'ego Brandta (CSNE) zostało utworzone po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. "Początki były imponujące. Centrum (...) urodziło się w 2002 r. pod auspicjami rządów Niemiec i Polski, a jego utworzenie zapowiedział kanclerz Gerhard Schröder, przemawiając przed polskimi parlamentarzystami i obiecując wsparcie Niemiec dla członkostwa Polski w UE" - opisuje wrocławska dziennikarka Wyborczej na wstępie.

Reklama

DAAD, czyli Niemiecka Centrala Wymiany Akademickiej wybrała na miejsce realizacji misji Wrocław. "Nie jest też tajemnicą, że ówczesny sekretarz generalny DAAD miał rodzinne związki z Breslau, co niewątpliwie pomogło" - czytamy dalej w artykule.

Wieloletnim dyrektorem CSNE był prof. Krzysztof Ruchniewicz. Został w tekście przedstawiony jako bohater, którego "wrogiem" miał się okazać rektor Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Robert Olkiewicz. Szczegółowo opisano gest oburzenia podczas nagradzania Ruchniewicza przez Niemców. Rektor wrocławskiej uczelni miał opuścić salę, gdy laudacja zamieniła się w krytykę politycznej sytuacji w Polsce. Postawa rektora jednak stała się powodem do krytyki ze strony redakcji z centralą przy Czerskiej i jego deklaracją polityczną.

W tle była kampania wyborcza

Mimo pełnionych obowiązków w polskim Instytucie Pileckiego, prof. Ruchniewicz pozostał p. o. dyrektora Centrum im. Willy’ego Brandta. Mimo nominacji na nowe stanowisko w listopadzie 2024 r. pełnił swoje obowiązki we Wrocławiu aż do marca br. Dopiero wtedy został odwołany pod zarzutem konieczności zwrotu przez CSNE niewykorzystanych środków budżetowych za 2024 r.

Niemcy chcieli wybronić Ruchniewicza twierdząc, że to nie może być argument za jego odwołaniem i zagrozili "utratą zaufania". "Ponad trzy miesiące czekaliśmy na ostateczną decyzję DAAD, co dalej. Partnerzy niemieccy nie chcieli jej podejmować w trakcie kampanii wyborczej" - opisała sytuację Wyborcza. Po wyborach DAAD poinformowała, że kończy finansowanie CSNE. Ma otworzyć nowe centrum w Polsce, a jego partnerem będzie najprawdopodobniej inna uczelnia.

Ruchniewicz jest dla nich kluczowy?

"»Vertrauensbruch« - utrata zaufania - przekreśla współpracę, a w relacjach międzynarodowych to po prostu podstawa. Współpraca polsko-niemiecka w centrum opierała się na głębokim zaufaniu, bo zajmowano się delikatnymi tematami - kwestią reparacji, odszkodowań, wysiedleń i wypędzeń, obrazem Polaków w Niemczech i Niemców w Polsce, stosunkiem do poniemieckiej spuścizny na Ziemiach Zachodnich. Ale to zaufanie pękło, a ta strata jest w sytuacji politycznego podgrzewania antyniemieckich fobii wyjątkowo bolesna " - lamentuje dziennikarka wrocławskiej gazety.

Głos w sprawie zabrał także konsul generalny Niemiec w Polsce. Podziękował m.in. prof. Ruchniewiczowi. To jego osoba najwidoczniej była kluczowa dla prowadzenia finansowanego przez Niemców Centrum.

DAAD na prowadzenie CSNE przekazywało UWr "minimum ćwierć miliona euro rocznie". Teraz rzekomo uczelnia, której rektor jest obwiniany o zerwanie współpracy "rezygnuje z ciekawych, międzynarodowych kontaktów". "Nie wiadomo też, dlaczego rektor doprowadził do zerwania współpracy z DAAD, być może uczelnia nie jest zainteresowana budowaniem mostów między Polską a Niemcami " - komentuje gazeta.

Źródło: niezalezna.pl
Reklama