Chodzi o konkurs sprzed ponad ośmiu lat, w którym władze samorządowe województwa podlaskiego chciały wyłonić szefa samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej Ośrodka Rehabilitacji w Suwałkach.
Wystartowało w nim sześć osób. Z wybranym bezwzględną większością głosów kandydatem 6-letniej umowy ostatecznie nie zawarto. Po kilku miesiącach zarząd województwa zdecydował o unieważnieniu postępowania konkursowego. Uznał, że miała miejsce sytuacja wzbudzająca wątpliwości co do bezstronności wyboru. Chodziło o rzekome powiązania jednej z osób z komisji z kandydatem.
W 2016 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał jednak, że uchwała o unieważnieniu konkursowego wyboru dyrektora jest nieważna. Rok później NSA oddalił skargę kasacyjną władz samorządowych województwa.
Na tej podstawie niedoszły dyrektor samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej Ośrodka Rehabilitacji w Suwałkach wystąpił do sądu cywilnego o odszkodowanie. Zażądał blisko 400 tys. zł z odsetkami. Miałyby to być pieniądze, które otrzymałby z tytułu wynagrodzenia, gdyby objął stanowisko - liczone od podpisania umowy do czasu wniesienia powództwa - minus świadczenia emerytalne, które zostały mu w tym okresie wypłacone.
Zarząd województwa chciał oddalenia tego powództwa. Bronił się argumentem, że samo rozstrzygnięcie konkursu automatycznie nie oznaczało umowy o pracę czy kontraktu z taką osobą. Stanowiło jedynie podstawę do wystąpienia o zawarcie takiej umowy ze zwycięzcą konkursu (powołanie go na stanowisko), więc żądanie odszkodowania było przedwczesne. W ocenie strony pozwanej niedoszły dyrektor nie wykazał, że czynił jakiekolwiek starania, aby doszło do zawarcia z nim umowy oraz by przez 5 lat próbował zatrudnić się gdzie indziej.
W ocenie prawników samorządu, taka sytuacja to nadużycie prawa polegające na biernym oczekiwaniu, aż kwota odszkodowania urośnie do niemal 400 tys. zł i nieuzasadnione wzbogacenie.
Sąd pierwszej instancji uznał powództwo w całości. Wyrok zaskarżył samorząd województwa.
W styczniu Sąd Apelacyjny w Białymstoku odroczył sprawę bezterminowo po mowach końcowych stron, bo chciał się dodatkowo zapoznać z aktami spraw - administracyjnej i karnej - uznając, że te rozstrzygnięcia mogą mieć wpływ na orzeczenie o odszkodowaniu, a przynajmniej na jego wysokość.
W środę zapadł wyrok. Sąd zmienił rozstrzygnięcie pierwszej instancji i oddalił powództwo w całości.
Ocenił, iż samorząd województwa skutecznie wykazał, że nawet gdyby doszło do powołania dyrektora wybranego w konkursie, to niedługo potem zostałby on odwołany z powodu utraty zaufania niezbędnego do sprawowania tego stanowiska. Chodziło o sprawę karną, w którą był wówczas zamieszany (ostatecznie umorzoną z powodu przedawnienia), co przerwałoby ciąg jego zatrudnienia na stanowisku kierowniczym w placówce w Suwałkach, więc nie ma mowy, by mogło ono trwać przez pełen okres wynikający z konkursu.
Sąd apelacyjny przypomniał, że zgodnie zaś z art. 70 par. 1 kodeksu pracy pracownik zatrudniony na podstawie powołania może być w każdym czasie - niezwłocznie lub w określonym terminie - odwołany ze stanowiska przez organ, który go powołał, a dotyczy to również pracownika, który - na podstawie przepisów szczególnych - został powołany na stanowisko na czas określony.