Do tragedii doszło w lutym 2025 roku. Tomasz J. napadł na plebanię, chcąc okraść duchownego. W trakcie zdarzenia skrępował ks. Grzegorzowi Dymkowi ręce trytytkami, a następnie owinął jego głowę taśmą foliową, uniemożliwiając mu oddychanie.
Ksiądz zmarł w wyniku uduszenia.
Prokuratura chciała dożywocia
Sąd pierwszej instancji uznał, że Tomasz J. działał z zamiarem ewentualnym zabójstwa i wymierzył mu 20 lat więzienia. Prokuratura nie zgadzała się z taką oceną. Według śledczych oskarżony bezpośrednio zmierzał do pozbawienia księdza życia, dlatego domagała się dla niego kary dożywotniego pozbawienia wolności.
Od wyroku odwołała się również obrona. Argumentowała, że Tomasz J. planował jedynie rozbój, a śmierć duchownego była tragicznym następstwem napadu, którego nie zamierzał spowodować.
Sąd Apelacyjny podwyższył karę
Sąd Apelacyjny w Katowicach podzielił ustalenia sądu pierwszej instancji dotyczące przebiegu zdarzenia i zamiaru sprawcy. Uznał jednak, że 20 lat pozbawienia wolności było karą niewspółmiernie łagodną do okoliczności sprawy.
W środę zapadł prawomocny wyrok. Tomasz J. został skazany na 30 lat więzienia.
Przyznał się do napadu, zaprzeczał zamiarowi zabójstwa
Proces przed Sądem Okręgowym w Częstochowie rozpoczął się w grudniu 2025 roku. Tomasz J. przyznał wówczas, że chciał okraść księdza, ale konsekwentnie zaprzeczał, aby planował jego zabójstwo.
Sąd nie podzielił jednak stanowiska obrony, zgodnie z którym śmierć ks. Dymka miała być jedynie tragicznym wypadkiem podczas napadu. Prawomocne orzeczenie sądu apelacyjnego oznacza, że Tomasz J. odbędzie karę 30 lat pozbawienia wolności.