W połowie maja 2026 r. doszło do skandalicznej sytuacji związanej z wejściem policji do mieszkania-biura prezesa TV Republika, Tomasza Sakiewicza, oraz skuciem i wyprowadzeniem z lokalu jego asystentki - a wszystko to z powodu fałszywego zgłoszenia o rzekomej próbie samobójczej dziecka.
Działo się to w czasie wzmożonych ataków na dziennikarzy mediów niezależnych i polityków opozycji, m.in. przez wykorzystanie fałszywych alarmów i zawiadomień.
Policjanci mgliście tłumaczyli zarówno brak identyfikatora jednego z policjantów, brak publikacji filmu z kamer nasobnych itp. Zdaniem Tomasza Sakiewicza, funkcjonariusze nie wylegitymowali się po wejściu do lokalu, a następnie zastosowali kajdanki wobec asystentki prezesa Telewizji Republika. Według relacji uczestników zdarzenia policjanci przeszukali również mieszkanie.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie po przeprowadzeniu czynności sprawdzających wszczęła 2 czerwca 2026 r. śledztwo w tej sprawie pod kątem przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy policji - chodzi o nieuprawnione wejście oraz bezprawne zatrzymanie asystentki Tomasza Sakiewicza - a także pod kątem poświadczenia nieprawdy przez funkcjonariuszy w protokole zatrzymania osoby.
Dziś Prokuratura Okręgowa w Warszawie postanowiła umorzyć to śledztwo.
Prokuratura wskazała na liczne czynności dokonane w tym śledztwie, w tym przesłuchania oraz analizę dokumentacji służbowej.
Interwencja nieprawidłowa, ale śledztwo umorzono
Po analizie komunikatu prokuratury nietrudno dostrzec, że śledztwo umorzono, choć wykazano jednocześnie duże nieprawidłowości w interwencji policjantów.
"Po przeprowadzonej analizie prokurator doszedł do przekonania, że żaden przepis prawa nie przyznaje wprost policjantom prawa wejścia do cudzego mieszkania bez zgody uprawnionego w sytuacji zgłoszenia bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia człowieka" - oceniła prokuratura. Jednocześnie zastrzeżono, że "w takim wypadku jednak naruszenie przez nich cudzego miru domowego nie jest zachowaniem bezprawnym, bowiem działają oni w stanie wyższej konieczności (art. 26 § 1 Kodeksu karnego), tj. w sytuacji, gdy dla uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dla nadrzędnego dobra prawnego, jakim jest życie i zdrowie ludzkie, poświęcają oni dobro prawne oczywiście mniejszej wartości w postaci prawa do nienaruszalności mieszkania".
Nadmieniono, że policjanci nie dopuścili się czynu bezprawnego także, jeżeli działali, pozostając " w usprawiedliwionym błędnym przekonaniu" o zagrożeniu.
"Ustalenia śledztwa doprowadziły prokuratora do wniosku, że policjanci, którzy wkroczyli do mieszkania Tomasza Sakiewicza, działali w takim usprawiedliwionym błędnym przekonaniu, że w mieszkaniu znajduje się osoba nieletnia w kryzysie samobójczym, która wymagała natychmiastowej pomocy" - czytamy w komunikacie prokuratury.
Prokuratura oceniła jednocześnie, że policjanci przeprowadzili interwencję w sposób nieprawidłowy.
"Prokurator dalej ustalił, że interwencja została przez policjantów przeprowadzona w sposób nieprawidłowy i wypunktował w uzasadnieniu umorzenia poszczególne ich błędy, jednak nie stanowiły one wypełnienia znamion czynu zabronionego jako przestępstwo, a powinny być rozpatrywane jedynie w kontekście możliwości dopuszczenia się przez nich przewinień dyscyplinarnych"
- poinformowano.
Śledczy uznali, że skucie w kajdanki asystentki Tomasza Sakiewicza w zaistniałych okolicznościach "mieściło się w jego kompetencjach służbowych i samo w sobie nie stanowiło przekroczenia uprawnień".
"Funkcjonariusz nie dochował przy tym obowiązku wynikającego z przepisów ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, tj. nie wezwał pokrzywdzonej do zachowania zgodnego z prawem oraz nie uprzedził jej, że taki właśnie środek przymusu bezpośredniego zostanie wobec niej zastosowany. W ocenie prokuratora uchybienie to nie było jednak takiej wagi, aby wpisywało się w znamiona czynu zabronionego z art. 231 § 1 kk, tym bardziej, że samo zastosowanie środka przymusu bezpośredniego było dopuszczalne i legalne, nadto proporcjonalne i nie nadmiernie dolegliwe"
- czytamy dalej.
Tak prokuratura konkluduje całą sprawę zakucia asystentki w kajdanki:
"Samo zatrzymanie było w ocenie prokuratora legalne i zasadne, natomiast ewidentnie nieprawidłowe".
Nieprawidłowości przy protokole
Jak prokuratura oceniła kwestię protokołu sporządzonego przez policjantów? Tu również nie zabrakło uwag.
"W zakresie natomiast okoliczności sporządzenia protokołu zatrzymania, prokurator wytknął policjantom jako kolejną nieprawidłowość jego sporządzenie dopiero na komendzie i bez udziału A.S. [asystentki Tomasza Sakiewicza] Jedną bowiem z funkcji tego protokołu jest funkcja gwarancyjna dla osoby zatrzymanej, czyli zapewnienie, aby protokół taki odzwierciedlał rzeczywisty przebieg czynności i aby osoba zatrzymana miała możliwość zgłoszenia ewentualnych zastrzeżeń do treści samego protokołu, co ma istotne znaczenie z punktu widzenia późniejszej kontroli prawidłowości zatrzymania w przypadku inicjacji takiego postępowania przed sądem przez uprawnionego. Policjanci, w sytuacji zwolnienia pokrzywdzonej jeszcze na miejscu interwencji, tam powinni sporządzić protokół z jej udziałem albo tak zorganizować czynności techniczne związane ze sporządzeniem protokołu, aby jej uczestnictwo umożliwić w czasie późniejszym, niedługim po zwolnieniu, przed zakończeniem sporządzania protokołu" - informuje prokuratura.
I dalej:
"Poczynione natomiast w protokole adnotacje w rubrykach przewidzianych dla oświadczeń osoby zatrzymanej o treściach: „Brak oświadczeń” i „nie zgłasza zarzutów i oświadczeń” prokurator uznał ostatecznie jako nie poświadczające nieprawdy. Ich literalne brzmienie odpowiadało prawdzie. Skoro bowiem A.S. nie uczestniczyła przy sporządzaniu protokołu, żadnych oświadczeń i zarzutów nie mogła faktycznie zgłosić i takowe nie padły. W protokole nie odnotowano w żadnym miejscu jej nieobecności przy sporządzaniu protokołu, ale i też nie odnotowano odwrotnej okoliczności nieprawdziwej, tj. że przy sporządzeniu tego protokołu uczestniczyła, co kontekst powyższych adnotacji stawiałoby w innym świetle".
Prokurator poinformował, że postanowienie o umorzeniu liczy 38 stron. Stronom przysługuje możliwość zaskarżenia decyzji prokuratury do sądu.