Dwa tygodnie temu do mieszkania gdzie znajduje się biuro prezesa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza weszli policjanci. Interwencja była związana ze zgłoszeniem dotyczącym rzekomej próby samobójczej dziecka. Zdaniem Sakiewicza, funkcjonariusze nie wylegitymowali się po wejściu do lokalu, a następnie zastosowali kajdanki wobec asystentki prezesa Telewizji Republika. Według relacji uczestników zdarzenia policjanci przeszukali również mieszkanie.
Dlaczego na nadgarstkach popełniającej rzekomo wykroczenie asystentki znalazły się kajdanki? Tak tłumaczy to piśmie skierowanym do Telewizji Republika rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji podkom. Jacek Wiśniewski:
W związku z podejrzeniem popełnienia wykroczenia z art. 65 § 2 Kodeksu wykroczeń, polegającego na nieudzieleniu informacji dotyczących własnej tożsamości, policjanci podjęli czynności zmierzające do ustalenia danych osobowych. W trakcie realizacji czynności służbowych, mając na uwadze względy bezpieczeństwa oraz konieczność zapewnienia prawidłowego przebiegu interwencji, wobec kobiety (asystentki szefa Republiki - red.) zastosowano środki przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek założonych na ręce trzymane z tyłu - w tak kuriozalny sposób tłumaczy się rzecznik prasowy policji po interwencji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza.
Jednocześnie Wiśniewski nie jest przekonany co do zasadności podjętych przez policjantów działań.
To, czy zastosowane środki były adekwatne do sytuacji zastanej na miejscu, będzie przedmiotem czynności wyjaśniających.
Jeszcze w piątek Tomasz Sakiewicz wskazywał, że policja wciąż - mimo terminów przewidzianych w Kodeksie postępowania karnego - nie doręczyła zatwierdzenia wejścia do jego mieszkania i pozbawienia wolności oraz wyprowadzenia z mieszkania asystentki.
- Całe zdarzenie ma obecnie status napadu i bezprawnego pozbawienia wolności i oraz uprowadzenia - ocenił prezes TV Republika.
Warchoł: Wróci praworządność i odpowiedzialność
Ważny głos w tej sprawie zabrał były minister sprawiedliwości, dr hab. Marcin Warchoł.
"Jeśli ktoś miał wątpliwości, czy wtargnięcie policji do mieszkania red. Sakiewicza było bezprawne, to już ich mieć nie może"
- wskazał były minister, obecnie poseł PiS.
Warchoł podkreślił, że doszło do naruszenia przepisów Kpk.
"Policja nie dostarczyła mu w ustawowym terminie zatwierdzenia przeszukania. Art. 220 § 3 Kodeksu postępowania karnego jest jednoznaczny: jeśli policja nie miała nakazu, a nie miała, to musi zwrócić się „do sądu lub prokuratora o zatwierdzenie przeszukania. Postanowienie sądu lub prokuratora w przedmiocie zatwierdzenia należy doręczyć osobie, u której dokonano przeszukania, w terminie 7 dni od daty czynności na zgłoszone do protokołu żądanie tej osoby” - przekazał.
Zdaniem byłego ministra sprawiedliwości, "drastycznie naruszono" również art. 227 Kpk, który mówi o dokonaniu przeszukania "w poszanowaniu prywatności i godności osób, których ta czynność dotyczy, oraz bez wyrządzania niepotrzebnych szkód i dolegliwości".
"Skucie, a zwłaszcza wyprowadzenie w mieszkania siłą asystentki w kajdankach nie miało żadnego uzasadnienia. W niepraworządnym państwie Tuska takie łamanie prawa pozostaje bezkarne, ale wkrótce ta władza odejdzie, wróci praworządność i wróci odpowiedzialność"
- dodał Marcin Warchoł.