Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Nadzieja na sprawiedliwość. Jacek Świat komentuje wyrok skazujący w procesie Tomasza Arabskiego

- Czekamy długo na wyjaśnienie, na elementarną sprawiedliwość. Pewnie jeszcze długo poczekamy, ale ten wyrok jest światełkiem nadziei, że w Polsce jest miejsce na sprawiedliwość – mówi „Gazecie Polskiej Codziennie” Jacek Świat, poseł PiS, wdowiec po Aleksandrze Natalli-Świat, odnosząc się do wyroku sądu ws. Tomasza Arabskiego.

Autor:


Panie pośle, Tomasz Arabski został skazany na karę 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata za niedopełnienie obowiązków funkcjonariusza publicznego w związku z organizacją lotu prezydenckiego Tu-154M do Smoleńska. Jak Pan ocenia ten wyrok? Czy nie jest on skandalicznie niski?

Myślę, że najważniejszą rzeczą jest to, że zapadł wyrok skazujący. Ciągle przypominam, że nie jest łatwo skazać kogoś w tak skomplikowanej sprawie. Trzeba mieć dowody murowane, niepodlegające żadnej dyskusji, niebudzące wątpliwości. Szczególnie trudno, gdy jest to człowiek ówczesnej władzy, dysponujący świetnymi prawnikami i wsparciem opiniotwórczych środowisk i wpływowych środowisk politycznych. To, że ten wyrok zapadł, jest dobrym znakiem i świadczy o tym, że skala zaniedbań przy organizacji lotu do Smoleńska była ogromna i oczywista. To jest rzecz, która ma jeszcze jedną konsekwencję. To w oczywisty sposób obciąża szefa Arabskiego, czyli premiera Donalda Tuska, i całą rządzącą wówczas ekipę. Dla mnie jest to istotne. Tusk i jego ludzie ponoszą moralną, polityczną odpowiedzialność za tamtą tragedię. Oczywiście wiemy o tym, że będzie odwołanie, jeszcze różne rzeczy mogą się zdarzyć. Inną sprawą jest wysokość tego wyroku, niewątpliwie rozczarowująca. Przy stwierdzeniu tak poważnej winy, jak zaniedbanie skutkujące tak straszliwą tragedią, to wyrok jest trochę jak za wybicie szyby. To jest trochę niepoważne.

Po tamtej stronie cały czas mieliśmy narrację, że Tomasz Arabski nie ponosi odpowiedzialności za ten lot, że była to wina Kancelarii Prezydenta.

Kancelaria Prezydenta zajmowała się tylko stroną polityczną, merytoryczną tej wizyty, natomiast wszystkie sprawy organizacyjne od początku do końca były w rękach administracji rządowej. To przecież był wojskowy, czyli rządowy samolot. Szczegóły techniczne załatwiała ambasada, czyli też administracja rządowa. Całą kwestię bezpieczeństwa zapewniały instytucje, służby podległe premierowi. Mówienie, że ktokolwiek poza nimi ponosi odpowiedzialność, jest szczytem bezczelności.

Całość rozmowy w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"

Autor:

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej