Ta chora ideologia żywieniowa – wyeliminowanie mięsa z diety – sięga już po nasze dzieci. Ministerstwo Zdrowia bez żadnych konsultacji z branżą mięsną, a także rodzicami przygotowuje rozporządzenie określające nowe zasady żywienia zbiorowego i sprzedaży posiłków w jednostkach systemu oświaty. Siedem organizacji branży mięsnej zarzuciło resortowi brak dialogu ze środowiskiem i ignorowanie naukowych podstaw żywieniowych. Swoje stanowisko przekazali minister zdrowia Jolancie Sobierańskiej-Grendzie. – W szczególności sprzeciwiamy się zapisom narzucającym ograniczenie spożycia mięsa w stołówkach szkolnych oraz pośredni zakaz sprzedaży tradycyjnych kanapek z wyrobami wędliniarskimi w sklepikach szkolnych, przez przekroczenie limitu soli. Mają one ustąpić miejsca produktom m.in. z nasion roślin strączkowych, takich jak soja. Mięso – zarówno czerwone, jak i drób – stanowi niezastąpione źródło pełnowartościowego białka, łatwo przyswajalnego żelaza hemowego, cynku, witamin B12 i D oraz wielu innych kluczowych składników, niezbędnych do prawidłowego rozwoju dzieci i młodzieży. Długotrwałe niedobory tych składników mogą skutkować poważnymi i nieodwracalnymi konsekwencjami zdrowotnymi, w tym anemią, opóźnieniem rozwoju psychofizycznego, obniżeniem odporności i nieprawidłowości funkcjonowania układu nerwowego czy zaburzeniami hormonalnymi. Z kolei forsowanie zwiększonego spożycia soi, która nie jest wolna od kontrowersji zdrowotnych, jako głównego zamiennika białka zwierzęcego, niesie ze sobą realne zagrożenia zdrowotne, które są bagatelizowane – informują autorzy apelu. Naukowo jest potwierdzone, że soja jest jednym z najsilniejszych alergenów pokarmowych – u dzieci może wywołać reakcje zagrażające życiu – napisali w przekazanym stanowisku przedstawiciele: Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy, Krajowej Rady Drobiarstwa – Izby Gospodarczej, Związku Polskie Mięso, Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego, Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego, Unii Producentów Przemysłu Mięsnego UPEMI i NZSS „Solidarność” RI.
Zdaniem przedstawicieli wprowadzenie restrykcyjnych regulacji nakazujących dzieciom i młodzieży konsumpcję obiadów bezmięsnych jest ingerencją w prawo rodziców do decydowania o żywieniu i zdrowiu ich dzieci. Zamiast skupiać się na ograniczaniu spożycia produktów mięsnych, organizacje branży mięsnej zachęcają do skoncentrowania się na rzeczywistych problemach zdrowotnych młodego pokolenia, takich jak nadmierna konsumpcja wśród młodzieży szkolnej produktów z wysoką zawartością soli, a także cukrów przekraczających podane w rozporządzeniu limity. Są one wielokrotnie wyższe od tych występujących w przetworach mięsnych, które nie podlegają rozporządzeniu, a które wbrew deklaracjom i za cichym przyzwoleniem resortu zdrowia od wielu lat są dostępne w szkołach. Mowa o sprzedaży chipsów czy napojów gazowanych popularnych zagranicznych marek oferowanych za pośrednictwem automatów, dostępnych praktycznie w każdej placówce szkolnej.