Jak ustalił portal Niezalezna.pl, Fundacja Zryw, założona przez Alexandra Sikorskiego, syna ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, użytkuje sprzęt o wartości blisko 141 tys. zł, który formalnie pozostaje własnością... Rządu Federalnego Republiki Federalnej Niemiec. Informacja ta wynika wprost ze sprawozdania finansowego Fundacji za rok 2025.
Fundacja Zryw figuruje na oficjalnej liście organizacji partnerskich polskiego biura Fundacji Konrada Adenauera – niemieckiej fundacji politycznej związanej z CDU i finansowanej ze środków budżetu federalnego Niemiec.
Więcej w tekście Fundacja syna Sikorskiego korzysta ze sprzętu należącego do... niemieckiego rządu. Wartość: ponad 140 tys. zł
Wojciech Machulski na antenie Telewizji Republika skomentował te informacje.
- Kiedy dzieją się takie rzeczy to w wielu państwach do akcji wkraczają służby antykorupcyjne - podkreślił rzecznik Konfederacji i dodał, że są ku temu przesłanki, by tę sprawę zbadać.
Przypomniał aferę na unijnych szczytach, gdy pojawiły się doniesienia o tym, że politycy otrzymywali korzyści majątkowe od państw Bliskiego Wschodu. Chodziło o lobby w instytucjach Unii.
- Pytanie, czy to nie budzi wątpliwości rządu, że ich wicepremier, człowiek, który ma nas reprezentować na arenie międzynarodowej i jego rodzina ma pewnego rodzaju benefity z majątku należącego do innego państwa - powiedział Machulski.
Przytoczył przepisy prawa, które kontrolują NGO pod kątem przeciwdziałania m.in. prania pieniędzy.
- To budzi poważne wątpliwości. Tym bardziej, że ściga się partie polityczne, fundacje, stowarzyszenia za niewielkie sprawy, bo prawo się bardzo restrykcyjne. Jak widać ma ono luki. Oczekiwałbym, że zostanie ono doprecyzowane o transparentność jeśli chodzi o wspieranie organizacji samorządowych przez obce państwa. Pamiętamy wszyscy Campus Trzaskowskiego - zaznaczył rzecznik.
Powinniśmy jako Polacy mieć pełny wgląd do tego, jakie organizacje pozarządowe są finansowane z zagranicy, bo w oczywisty sposób rodzi to wątpliwości graniczące z pewnością, że obcy politycy wpływają na realizowanie swojego, a więc obcego dla nas interesu w polskiej przestrzeni publicznej
- podkreślił Machulski.