O sprawie pisze m.in. dzisiejsza "Rzeczpospolita".
Łuski wyprodukowanych w Polsce pocisków zostały znalezione w Mińsku po tym, jak do białoruskich demonstrantów strzelał OMON - przypomina "Rz".
"Łuski z polskich pocisków ostrzegawczych ONS 2000-70 miał znaleźć kilka dni temu przy metrze na stacji Puszkinskaja w Mińsku Sławomir Sierakowski – redaktor naczelny >>Krytyki Politycznej<<. Na Facebooku pokazał zdjęcie pocisku i napisał, że tym uzbrojeni OMON-owcy strzelali do demonstrantów. Na sporej wielkości pocisku był wybity napis >>Made in Poland<<, a na kryzie FAM 12 Pionki. To amunicja specjalna do strzelb gładkolufowych, jakie posiada m.in. polska policja. Robi huk i dym – wykorzystuje się ją m.in. do tłumienia zadym na stadionach" - napisał dziennik.
Zasadnym byłoby wyjaśnienie @MON_GOV_PL i @MSZ_RP - czy Polska dostarcza uzbrojenie/amunicję Łukaszence? Zdjęcie z FB Sławomira Sierakowskiego, który znalazł takie po ataku OMON na demonstrantów w Mińsku. pic.twitter.com/pZw9MWHaQ0
— Marcin Celiński (@Marcin_Celinski) August 11, 2020
Prezes prywatnej spółki Fam-Pionki, Magdalena Niedzieska, zapewniła w rozmowie z "Rz", że jej firma nie sprzedawała tego typu amunicji do krajów objętych embargiem, w tym Białorusi.
"Rz" zaznacza, że sprzedaż broni za granicę jest pod ścisłą kontrolą, a firma musi mieć pozwolenie na wywóz od Ministerstwa Rozwoju, które konsultuje się ze służbami specjalnymi oraz MSZ.
Zdaniem cytowanego przez gazetę eksperta branży zbrojeniowej Jacka Pieńczaka, taka amunicja jest zbyt reglamentowana, by była nielegalnie sprzedawana.
- To amunicja specjalna, nie można jej tak po prostu kupić w sklepie. Mogą nią handlować wyłącznie podmioty koncesjonowane. Mogę podejrzewać, że ktoś pozbierał łuski na strzelnicy i rozrzucił je w metrze w Mińsku
– przyznaje Pieńczak.
Podobnego zdania jest były funkcjonariusz ABW, z którym rozmawiała "Rz".
- Znam politykę służb specjalnych Białorusi i nie wykluczałbym takiego scenariusza. To pachnie prowokacją - powiedział.
Do sprawy odniósł się również szef MON, Mariusz Błaszczak, który był dzisiaj gościem Polskiego Radia.
- Ministerstwo Obrony Narodowej, a mogę powiedzieć to również w imieniu całego rządu, nie wydawało żadnych zgód na eksport amunicji do Białorusi. PGZ, a więc państwowe zakłady, nie są producentem takiego rodzaju amunicji. Być może mamy tu do czynienia z pewną prowokacją. Nie było zgody na eksport, sprzedaż amunicji na terytorium Białorusi
- powiedział Błaszczak.