Z okazji Dnia Wszystkich Świętych oraz zbliżającego się Święta Niepodległości dyplomaci z polskich placówek na Białorusi odwiedzają polskie groby cywilne i wojskowe w różnych regionach kraju.
- Co roku w okresie od końca października do połowy listopada odwiedzamy polskie miejsca pamięci na Białorusi. Jest to związane z Zaduszkami oraz Narodowym Świętem Niepodległości 11 listopada – powiedział charge d’affaires RP w Mińsku Marcin Wojciechowski.
Jak dodał dyplomata, pracownicy polskich placówek dyplomatycznych w tym kraju odwiedzili już dziesiątki grobów, cmentarzy i miejsc pamięci.
- Wcześniej takie wizyty były okazją do spotkań z białoruskimi Polakami, ale dziś ze względu na sytuację jest to trudne
– zaznaczył Wojciechowski.
- Wiele osób wyjechało z Białorusi ze względu na sytuację polityczną, niektórzy działacze polskiej mniejszości siedzą w więzieniu lub musieli opuścić Białoruś. Poza tym panuje strach, a takie spotkania mogą narażać ludzi na niepotrzebne kłopoty - powiedział.
- Podczas naszych odwiedzin widzimy jednak, że polskie groby na Białorusi nie są zapomniane, zwłaszcza w okresie świąt listopadowych. Składam za to ogromne podziękowanie wszystkim, którzy się o nie troszczą, bo dziś demonstrowanie swojej polskości czy sympatii do polskości może być niebezpieczne
– podkreślił.
Dyplomata wskazał, że obecność dyplomatów na polskich grobach „jest szczególnie potrzebna w sytuacji, gdy dochodzi do ich dewastacji”.
Przypomniał, że „polskie dziedzictwo jest elementem historii tych ziem”.
- Polacy mieszkali na Białorusi, mieszkają i będą mieszkać. Nie zmieni tego żadna decyzja polityczna ani administracyjna. A pamięć o nich i wsparcie dla nich, niezależnie od sytuacji, jest naszym obowiązkiem – powiedział Wojciechowski.
W ostatnich miesiącach doszło do zniszczenia lub uszkodzenia kilkunastu miejsc pochówku polskich żołnierzy spoczywających na Białorusi, m.in. w Jodkowiczach, Mikuliszkach, Wołkowysku, Kaczycach, Stryjówce, Surkontach i Piaskowcach.
Polskie MSZ nazwało działanie władz białoruskich "aktem bestialstwa", podważającym wzajemne zobowiązania w zakresie ochrony miejsc pamięci.
Rzecznik MSZ Łukasz Jasina przekazał, że MSZ „niezmiennie odradza naszym obywatelom jakiekolwiek wyjazdy na Białoruś i do Rosji, także w okresie świąt 1 listopada”.
- Jeżeli chodzi o wyjazd obywateli polskich na teren Białorusi, bo taka próba odwiedzenia grobu rodzinnego może być łatwo wykorzystana przeciw każdemu obywatelowi polskiemu. Czasami tak bywa, że nie możemy spełnić swoich ważnych obowiązków, bo sytuacja na Białorusi jest taka, jaka jest
- powiedział rzecznik MSZ.
Dodał, że pracownicy konsulatów i ambasady w Mińsku „odwiedzą tyle grobów, ile dadzą radę, zapalą tam znicze, będą je też na pewno zapalali białoruscy Polacy prześladowani w tym momencie przez reżim Łukaszenki”.
- Ale my naprawdę jeszcze raz bardzo mocno podkreślamy - odradzamy jakikolwiek wyjazd na Białoruś
- mówił Jasina.
Dodał, że na terenie zwłaszcza zachodniej Białorusi nie ma miejscowości, w której nie byłoby jakichś polskich grobów.
- Cmentarzy związanych z polskością, cmentarzy katolickich jest na Białorusi co najmniej kilkaset, nie znamy wszystkich. Jest też kilkaset cmentarzy wojskowych i kwater - zaznaczył rzecznik MSZ. Dodał, że strona polska nie ma obecnie możliwości sprawowania właściwej opieki nad polskimi miejscami pamięci.
- Rzeczą najbardziej optymistyczną, jaka się wydarzyła, była w ogóle możliwość odwiedzenia tych miejsc (w których doszło do dewastacji), ocenienia ich stanu, ale z uwagi na taki, a nie inny stosunek władz białoruskich do Polski i Polaków, nasze możliwości są bardziej niż znikome
- zaznaczył rzecznik MSZ.
W areszcie, oczekując na „proces” przebywa Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białorusi. Szefową ZPB Andżelikę Borys wypuszczono z aresztu, jednak jej status prawny jest obecnie trudny do ustalenia. Według informacji mediów niezależnych jest ona objęta aresztem domowym. Działaczom mniejszości polskiej władze zarzucają „podżeganie do nienawiści”.