O już rozpoczętym projekcie stworzenia w Ukrainie schronienia dla ponad 1 tys. cywilów, głównie sierot ewakuowanych z terenów na wschodzie kraju, gdzie prowadzone są obecnie działania zbrojne, poinformowała Fundacja Happy Kids.
"Od czasu wybuchu wojny byłem już kilkunastokrotnie za naszą wschodnią granicą, m.in. po to, aby wspólnie z władzami obwodowymi Ukrainy wytypować budynki do remontu. Wybrane nieruchomości znajdują się na terenach nieobjętych wojną, w zachodniej części kraju i Z dala od militarnych i strategicznych węzłów, które mogłyby być atakowane. Chodzi m.in. o obwód czerniowiecki, zakarpacki czy iwanofrankowski. To właśnie tam już rozpoczęliśmy umieszczanie dzieci z domów dziecka, ale również matek i seniorów uciekających ze wschodniej części Ukrainy"
– wyjaśnił prezes Fundacji Happy Kids Aleksander Kartasiński.
W porozumieniu z ukraińskimi władzami i ze wsparciem lokalnej społeczności Fundacja odnawia obiekty, które jeszcze przed wojną wymagały dostosowania do odpowiednich standardów. Największym problemem są sanitariaty, które nie nadają się do użytku.
Na razie wyremontowano 3 budynki
"Są też takie miejsca, jak np. Kołomyja, gdzie również musimy przeprowadzić naprawę zniszczonego dachu. Do naszych zadań należy także doposażenie tych obiektów w niezbędny sprzęt codziennego użytku. Na początku lipca Fundacja zorganizowała pierwszy transport 29 palet mebli, pościeli, materaców, środków higienicznych oraz urządzeń AGD. Wyposażenie trafiło do ośrodków zlokalizowanych w obwodzie iwanofrankowskim"
- dodał Kartasiński.
Do tej pory wyremontowano trzy budynki - Sanatorium Psychologiczno-Neurologiczne w Jezupolu dla 50 dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym; Ośrodek Pomocy Społecznej w mieście Tłumacz dla matek z dziećmi (ok. 25 osób) oraz Centrum Pomocy Społecznej i Rehabilitacji w Kołomyi (ok. 50 osób). Są też takie miejsca jak Hulajpole (obecnie zbombardowane), gdzie dom trzeba będzie wybudować od podstaw. Prace remontowe rozpoczęły się m.in. w miejscowościach Nadwórna, Witwica czy Wynohradiw.
Koszt adaptacji ponad 1 tys. miejsc wynosi 1 mln euro, jednak Fundacja ma już w planach wyremontowanie kolejnych budynków dla ukraińskich sierot.
Z kolei dyrektor psychoneurologicznego centrum dziecięcego w mieście Wynohradiw Jurij Czulej potwierdził, że część miejsc przygotowanych przez Fundację Happy Kids zajmą podopieczni jego ośrodka - nastolatkowie z zaburzeniami psychicznymi i neurologicznymi, którzy osiągnęli już pełnoletność, a dla których nie ma w tym momencie innego, bezpiecznego miejsca.
W związku z ogromnym napływem ukraińskich uchodźców do Polski, szacuje się, że od 3 do 4 tys. dzieci tej narodowości trafi w najbliższych latach do polskiego systemu pieczy zastępczej. Z myślą o nich Happy Kids rozpoczęła wdrażanie projektu "EuroHouse", zakładającego budowę 100 rodzinnych domów dziecka na terenie Polski dla ukraińskich sierot.
"Polski system pieczy zastępczej jest nieprzygotowany na tak duży wzrost. Sami walczymy o ograniczenie liczby dzieci w domach dziecka, na rzecz umieszczenia ich w placówkach rodzinnych, które umożliwiają najmłodszym prawidłowy rozwój. W planach mamy utworzenie 100 domów rodzinnych, w których będzie przebywać maksymalnie po 8 dzieci. Część działek pod budowę już mamy, ale nadal poszukujemy nowych, dlatego chętnie podejmiemy współpracę z lokalnymi samorządami. W grę wchodzą nie tylko puste posesje, ale również budynki do remontu"
- zaznaczył Kartasiński.
Dzieci tęsknią za ojczyzną
Fundacja rozpoczęła remont swojego dawnego rodzinnego domu dziecka w Wałbrzychu i planuje budowę w Dąbrówce. A po zakończeniu wojny Happy Kids chce przenieść ideę rodzinnych domów dziecka na tereny Ukrainy, gdzie normą są placówki, w których przebywa nawet po 200 wychowanków. Specjaliści z fundacji będą przekazywać swoje doświadczenia tamtejszemu systemowi opieki, by wprowadzić w Ukrainie nową postać pieczy zastępczej. Szacunkowy koszt tego projektu, obejmującego m.in. budowę domów, a także zatrudnienie kadry, to 200 mln zł.
Już w pierwszych dniach wojny Fundacja, w porozumieniu z ministerstwem ukraińskim, sprowadziła do Polski blisko 1,5 tys. podopiecznych domów dziecka.
"Ukraińskie dzieci, które znalazły schronienie w Polsce, tęsknią za ojczyzną, a tamtejszy rząd chce ich powrotu. Od jakiegoś czasu dzieci same pytają, czy jest on możliwy. Odwiedziłem więc ich dawne domy i okazało się, że część budynków została zniszczona przez działania wojenne, a te które przetrwały, i tak nie spełniają standardów. Dlatego postanowiliśmy, że te miejsca również wyremontujemy. Na razie jest jednak na to za wcześnie, wojna wciąż trwa"
– dodał Kartasiński.