We wtorek w TVP w likwidacji, wiceminister obrony narodowej, Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, zapewniła, że Polska jest "absolutnie gotowa", jeśli chodzi o uzbrojenie na ewentualną wojnę.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil i kliknij „Obserwuj w Google”
"Dużo mówi, mało wie"
Ta daleko idąca deklaracja wywołała szereg komentarzy. Dzisiaj odniósł się do niej w mocnych słowach rzecznik prezydenta RP, Rafał Leśkiewicz.
Pan prezydent wierzy w polskie wojsko i polskich dowódców, natomiast słów pani minister nie należy oceniać z poziomu jakiejś głębokiej wiedzy na temat stanu polskiej armii. (...) Pani Sobkowiak-Czarnecka zbyt dużo mówi, a zbyt mało wie. Kluczowe jest to, co mówią polscy dowódcy, polscy żołnierze, Szef Sztabu Generalnego WP, oni wiedzą najlepiej
- stwierdził Leśkiewicz w TV Republika.
Zaznaczył jednocześnie, że "nie mówi, że Sobkowiak-Czarnecka nie ma racji", jednak "nie powinna formułować takich zdań, nie mając pełnej wiedzy na temat tego, jak wygląda stan przygotowań polskiej armii".
- Wierzymy w polskie wojsko, polska armia jest od wielu lat celem inwestycji i to żołnierze, generałowie, a nie politycy, powinni mówić o gotowości polskiego wojska do obrony polskich granic. Żołnierze na pewno staną na polskich granicach i będą ofiarnie bronić RP, ale takie podpuszczanie pani Sobkowiak i tani PR, który wykonała ostatnio w TVP to wysoce niestosowne - dodał.
Zdaniem Rafała Leśkiewicz, wypowiedź wiceszefowej MON byłą "niefrasobliwa".
- Poważni politycy mówią o sojuszach, o tym, że jesteśmy wschodnią flanką NATO, że jesteśmy silni także siłą Sojuszu Północnoatlantyckiego i to jest kluczowe, a nie tylko mówienie, że my zawsze i ze wszystkimi sobie poradzimy sami - podkreślił.
Bazy USA w Polsce. "Piłeczka po stronie rządu"
Pytany w TV Republika o przebieg rozmów na temat stałej bazy USA w Polsce, rzecznik prezydenta RP wskazał, że "piłeczka jest po stronie rządu".
- Rząd niewiele na razie robi, jeżeli chodzi o szczegóły ustaleń o charakterze operacyjnym wykonawczym. Naszym zdaniem te rozmowy nie są prowadzone w taki sposób, jaki powinny, bo bardzo mało wiemy. Jeżeli by się coś działo, to propagandyści rządu Tuska już by o tym mówili. Na razie nic nie mówią, więc nic się nie dzieje, a prezydent Karol Nawrocki wszystko to, co miał do zrobienia, zrobił. Wypracował ścieżkę kontaktu z przedstawicielami administracji amerykańskiej, przede wszystkim uzgodnił obecność wojsk USA w Polsce z Donaldem Trumpem - zadeklarował.