Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kwiat lnu – znak pamięci o ludobójstwie na Wołyniu. Warto uczynić z tego zwyczaj

Czasem te „małe symbole” są ważne. Ważne, bo to nasze, osobiste sygnały o pamięci. Tak, ja, Polak, obywatel, mieszkaniec tego to a tego miasta w Rzeczypospolitej, wykonuję niewielki, ale widoczny wysiłek, by pokazać sobie i innym: pamiętam!

Tak się działo (i dzieje) przecież w dniu 1 sierpnia, kiedy Warszawa, a także inne miasta celebrują godzinę W: wyją syreny, ruch miejski zatrzymuje się, przechodnie stają zamyśleni, przejęci, spoglądając po sobie nawzajem i myśląc sobie: tak, ja pamiętam i Ty pamiętasz. MY pamiętamy. Jesteśmy wówczas RAZEM w obszarze pamięci. Razem: stojący obok siebie, razem: z tymi, co byli wtedy, z tymi, którzy polegli na polu chwały, i razem z cywilami, którzy zostali zamordowani przez Niemców. 

Kwiat lnu wpięty w butonierkę, w klapę marynarki, przypięty do koszuli, czy t-shirta pełni także taką rolę małego znaku pamięci, podobnie jak pełni ją żółty żonkil dla tych, którzy noszą go w kwietniu dla upamiętnienia powstania w Getcie Warszawskim. Dlatego warto promować akcję kwiatu lnu jako znaku pamięci na dzień 11 lipca, uczynić z tego zwyczaj. 

Ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej miało wymiar bardzo okrutnej etnicznej eksterminacji: było zorganizowane przez UPA, ale przecież brali w nim czynny udział zwykli Ukraińcy, często sąsiedzi mordowanych w bestialski sposób Polaków. Czasem tak bestialski, że trudno o tym pisać, czytać, mówić. Wszystko jest przerażające. 

Kwiat lnu ma w sobie – przez kontrast – lekkość. A także coś prostego, pięknego, czystego w formie. Znaczy po prostu: pamiętam o NICH. O pomordowanych, nigdy godnie nie pogrzebanych, nie odnalezionych, nie objętych odpowiednią opieką, nie posiadających grobów, na których można by składać kwiaty, zapalać znicze, modlić się przy nich. 

Sam noszę, przez cały rok, czerwony mak – symbol pamięci o żołnierzach 2. Korpusu Polskiego, bohaterach spod Monte Cassino, Ankony, Bolonii. Ale przecież mak ten znaczy też: pamiętam o Syberii, o zsyłkach, o łagrach, o deportowanych rodzinach, o cierpiących dzieciach. 

Tyle jest tych obszarów naszej pamięci, które trzeba objąć naszą, często osobistą troską, nawet właśnie przez drobne symbole. 

Czy uczynimy z ludobójczej, sowieckiej „akcji polskiej” z lat 1937-1938 także ważny obszar naszych dochodzeń do prawdy, naszych poszukiwań, naszej zbiorowej, emocjonalnej pamięci i świadomości? 

Ważne są działania na każdym polu: zarówno tym odgórnym, instytucjonalnym, jak i tym zwykłym, ludzkim oddolnym. 

Noszę kwiat lnu 11 lipca, co roku – taki można sobie „ustawić” nowy, własny, osobisty zwyczaj. I go pielęgnować. A gdy czasem ktoś z pyta – co to za kwiatek i czemu nosisz go przypięty w klapie, wtedy wyjaśniać tło i intencje. W sposób dostosowany do percepcyjnych możliwości odbiorcy, jego wrażliwości i otwartości. To ważne elementy naszej, zbiorowej, aktywnej pamięci o zbrodniach i ludobójstwie na Wołyniu. 

 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska