Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kuriozalne tłumaczenie Czarzastego ws. raportu WSI. "To się może zakończyć tragicznie"

Sprawa odtajnienia aneksu do raportu o likwidacji WSI ponownie wywołała polityczną burzę. Choć kancelaria prezydenta zapewnia, że dokument jest o krok od ujawnienia, marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty twierdzi, że „nie ma przedmiotu” do wydania opinii i podważa sposób przekazania materiałów. Bo nadawcą było... Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.

Autor:

Wojskowe Służby Informacyjne (WSI) powstały w 1991 r. jako kontynuator komunistycznych służb wywiadowczych. Przez lata liczne afery, nadużycia, korupcja i powiązania z Kremlem sprawiły, że spora część klasy politycznej i społeczeństwa zaczęła domagać się rozwiązania tej instytucji i lustracji jej pracowników.

W czerwcu 2006 r., w czasie rządów PiS, uchwalona została ustawa o likwidacji WSI. Raport z tego działania powstał rok później, jednocześnie przygotowano aneks do niego, który został utajniony i zabezpieczony w kancelarii tajnej BBN. Kolejni prezydenci nie zdecydowali się na jego upublicznienie. Dopiero Karol Nawrocki podjął tę decyzję.

Niedawno rzecznik prezydenta - Rafał Leśkiewicz podkreślił, że etap, na którym w tej chwili są prowadzone prace nad aneksem prowadzą bezpośrednio do odtajnienia i upublicznienia przygotowanego odpowiednio dokumentu.

Przypomniał, że ustawa nakłada konieczność otrzymania opinii marszałków Sejmu i Senatu przed dalszymi działaniami, co wynika z ustawy. Jednak opinie marszałków obu izb nie są dla prezydenta wiążące, ale obowiązek skierowania do nich dokumentu musi zostać spełniony. Z medialnych doniesień wynika jednak, że zarówno Włodzimierz Czarzasty, jak i Małgorzata Kidawa-Błońska wydadzą negatywne opinie.

Pod koniec kwietnia Marek Siwiec, szef Kancelarii Sejmu insynuował publicznie, że Sławomir Cenckiewicz, będąc jeszcze szefem BBN, mógł "dopisać" coś do aneksu. Wywołało to stanowczą reakcję prof. Cenckiewicza:

Czarzasty o opinii: "nie ma przedmiotu"

Dziś na antenie Radia Zet gościł marszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty. Zapytano o to, czy zamierza wydać opinię ws. otrzymanych z Kancelarii Prezydenta dokumentów, kluczył. 

Nie za bardzo wiemy, jaki jest status tego, co z tego biura przysłano. Pan prezydent i Kancelaria Prezydenta powinni byli nam to przysłać. W związku z tym wchodzimy w korespondencję proceduralną, co to wszystko oznacza, ale to chyba nie najlepiej świadczy o skuteczności pana prezydenta.

– stwierdził.

Po tych słowach, pomiędzy politykiem a dziennikarzem wywołał się dialog: 

B. Rymanowski: Proszę pana… wyda pan tę opinię czy nie? Panie marszałku, męska odpowiedź.

W. Czarzasty: Proszę pana, ale na razie nie ma przedmiotu.

 Jak to nie ma przedmiotu?

Nie ma. Dlatego że... My nie wiemy, co przesłał, i to nie przesłał pan prezydent.

A to kto przysłał? Kancelaria Prezydenta?

Nie, proszę pana.

Kto?

No właśnie to usiłujemy ustalić.

Ale kto był nadawcą tej przesyłki?

BBN.

B. Rymanowski: A więc Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. A jest to organ prezydenta.

Tak, ale nie prezydent.

Ale chce pan, żeby przesłał to prezydent, a nie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego?

Chcemy, żeby wszystko było zgodne [z procedurami]. To są poważne sprawy. I wie pan, te poważne sprawy mogą się zakończyć tragicznie dla Polski. Nie mam ochoty...

W jaki sposób tragicznie? Że ewentualna publikacja mogłaby doprowadzić do tragedii?

 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej