Cały pościg miał miejsce w sobotnie popołudnie. Funkcjonariusze patrolujący teren gminy Gołańcz zauważyli jadącego na skuterze mężczyznę bez obowiązkowego kasku. Gdy policjanci wydali mu polecenie do zatrzymania kierujący zawrócił i zaczął uciekać. Wtedy mundurowi rozpoczęli za nim pościg radiowozem na sygnale.
Po kilkudziesięciu metrach uciekinier skręcił w polne drogi, a później wjechał bezpośrednio w pole rzepaku. Mężczyzna porzucił skuter i kontynuował ucieczkę pieszo. "Dalszy pościg za mężczyzną był bardzo utrudniony, gdyż rzepak był na tyle wyrośnięty, że mężczyzna kładąc się w nim znikał z pola widzenia biorących udział w pościgu funkcjonariuszy" - wskazał oficer prasowy policji w Wągrowcu mł. asp. Dominik Zieliński.
Na pomoc w poszukiwaniach policjantom z Gołańczy wysłano funkcjonariuszy z Damasławka i Wągrowca. W trakcie przeczesywania pola przez mundurowych, uciekinier ich spostrzegł i rozpoczął dalszą ucieczkę w gęstwinę. "Bezskutecznie próbował wyrwać się funkcjonariuszom i stawiał daremny opór" - podkreślił Zieliński.
W trakcie czynności z uciekinierem okazało się, że miał około dwóch promili alkoholu w organizmie. Jakby tego było mało, skuter, którym poruszał się mężczyzna został skradziony na terenie Niemiec. Pojazd nie posiadał badań technicznych i nie miał wykupionego obowiązkowego ubezpieczenia OC.
Zieliński podał, że uciekający mężczyzna w ubiegłym roku odpowiadał za nie zatrzymanie się do kontroli drogowej i ucieczkę przed policjantami. W związku z tym sąd nałożył na niego m.in. roczny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, który będzie obowiązywał zatrzymanego jeszcze przez kilka miesięcy.
Teraz 38-latkowi grozi do pięciu lat więzienia.