Podkreślił, że Koalicja Polska-PSL pomaga Ukrainie od momentu wybuchu wojny i będzie nadal to robić.
"Ale nie może być tak, że zboże, które powinno trafiać do Afryki będzie trafiać na polski rynek i konkurować w nieuczciwej i nierównej konkurencji z polskimi gospodarzami; że zboże, które jest potrzebne, by nie było głodu i fali migracji z Afryki Północnej, zostanie w Polsce. Nie może być tak, że chęć pomocy będzie upokorzona poprzez niszczenie polskiego gospodarstwa"
- straszył Kosiniak-Kamysz.
Szef PSL chce korytarzy do... Afryki Północnej
W projekcie ustawy zaproponowano kaucję w wysokości 1 tys. zł, która wpłacana byłaby w momencie przywiezienia do Polski zboża z Ukrainy i zwracana w momencie wyjazdu ładunku za granicę. "Chodzi o to, by nikomu nie opłacało się robić machlojek, by zboże nie zostało w Polsce" - zaznaczył szef PSL.
W jego opinii niezbędnym rozwiązaniem jest tworzenie korytarzy eksportowych dla ukraińskich produktów rolnych przez Polskę na zachód i dalej do Afryki Płn. Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że osobą odpowiedzialną za to jest unijny komisarz ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski i minister rolnictwa Henryk Kowalczyk.
"Rozmawialiśmy o tych rozwiązaniach na debacie, dlaczego do dziś nie są zrealizowane, nie ma uruchomionych portów w Niemczech, we Francji, Włoszech? Tamte państwa też muszą czuć odpowiedzialność, bo fala migracji z Afryki najpierw dotrze na południe Europy. Tu chodzi nie tylko o zagrożenie dla polskiego rolnictwa, ale dla całego świata - głodem. Pomagając Ukrainie, musimy pomagać innym i chronić swoje interesy"
- mówił szef ludowców.
Zgodnie z jego obliczeniami, 14 tys. wagonów ze zbożem czekających na wjazd do Polski zajęłoby odcinek od Krakowa do Warszawy - powinny one jak najszybciej trafić tam, gdzie naprawdę są potrzebne, dlatego PSL będzie wnioskować o jak najszybsze rozpatrzenie projektu ustawy o ochronie polskiego rolnictwa.
Kosiniak Kamysz ocenił, że dla polskich rodzin brakuje obecnie nadziei i oferty rządzących, która da szansę na wyjście z kryzysu gospodarczego.
Atak na Glapińskiego
Stwierdził, że prezes NBP Adam Glapiński nie dba o bezpieczeństwo polskich rodzin, tylko o słupki poparcia dla PiS.
Zauważył też, że w momencie, gdy inflacja przewyższa wzrost wynagrodzeń, praca przestaje się opłacać.
Lider ludowców przypomniał, że w Sejmie czeka na rozpatrzenie szereg złożonych przez jego klub projektów ustaw - o dobrowolnym ZUS-ie, która ma pomóc przedsiębiorcom, o likwidacji "podatku Belki", o uwolnieniu energetyki odnawialnej, o dopłacie do nawozów. Niebawem KP-PSL ma zaprezentować projekt ustawy dotyczącej funduszu hipotecznego.