Uroczystości 80. rocznicy męczeńskiej śmierci św. Maksymiliana Kolbego rozpoczęły się w franciszkańskim Centrum św. Maksymiliana w podoświęcimskich Harmężach. Wierni, którzy wypełnili kościół, zmówili różaniec.
80th anniversary of death of St Maximilian Kolbe in #Auschwitz.
— Auschwitz Memorial (@AuschwitzMuseum) August 14, 2021
Flowers were laid under the plaque at Block 17 & at the Death Wall in the courtyard of block 11. Prayers were also held inside cell 18 in the basement of Block 11, where Father Kolbe was murdered on August 14, 1941. pic.twitter.com/S2QQhxTVTP
Przed mszą św. reprezentanci duchowieństwa i władz różnych szczebli złożyli kwiaty m.in. na placu apelowym, na którym św. Maksymilian zgłosił się na śmierć za współwięźnia, a także przy Ścianie Straceń na dziedzińcu bloku 11, gdzie Niemcy przeprowadzali egzekucje przez rozstrzelanie. Zabili w ten sposób wiele tysięcy osób, w zdecydowanej większości Polaków. W podziemiach bloku 11 Niemcy zgładzili zakonnika.
Uroczystości zgromadziły setki wiernych. Uczestniczą w nich m.in. arcybiskup niemieckiej diecezji Bamberg Ludwig Schick, członek rodziny św. Maksymiliana Joanna Woźniak, a także wikariusz generalny zakonu Franciszkanów o. Jan Maciejowski.
W tym roku, podobnie jak podczas 79. rocznicy, uroczystości nie mają charakteru masowego z uwagi na pandemię.
O rocznicy na Twitterze wspomniała była premier, a obecnie europoseł Beata Szydło, która wywodzi się z ziemi oświęcimskiej.
"80 lat temu św. Maksymilian Maria Kolbe został w Auschwitz dobity przez Niemców po 2 tygodniach agonii w celi głodowej. Oddał swoje życie, by ocalić współwięźnia Franciszka Gajowniczka. Ofiara św. Maksymiliana na zawsze pozostanie symbolem poświęcenia dla drugiego człowieka" – napisała.
80 lat temu św. Maksymilian Maria Kolbe został w #Auschwitz dobity przez Niemców po 2 tygodniach agonii w celi głodowej. Oddał swoje życie, by ocalić współwięźnia Franciszka Gajowniczka. Ofiara św. Maksymiliana na zawsze pozostanie symbolem poświęcenia dla drugiego człowieka. pic.twitter.com/L2fmM42C93
— Beata Szydło (@BeataSzydlo) August 14, 2021
- Minęło 80 lat od momentu, w którym – jak mówił Andre Frossard – oddawał własne życie, oddawał własne ciało. To była jego eucharystia, jego kapłaństwo. Mógł wypowiedzieć wobec Boga słowa: oto ofiara spełniona. Ofiara życia, pracy, wysiłku – mówił w homilii w trakcie mszy odprawionej w kościele na Harmężach o. Jan Maciejowski.
Zakonnik podkreślił, że Bóg zawsze posyłał proroków, którzy przygotowywali świat i lud do wydarzeń, które miały nadejść.
- Św. Maksymilian był prorokiem. Znał potrzeby tamtych czasów; ludzi, którzy przeżyli I wojnę światową. (…) Wiedział, że trzeba pomóc ludzkości poprzez nową – jak na owe czasy - ewangelizację. (…) Być prorokiem to nie przewidywać przyszłość, ale ukazywać Boga człowiekowi, prowadzić do niego. Prorok to nie wróżbita, lecz ten, który potrafi żyć całkowicie Ewangelią
– mówił.
Franciszkanin podkreślił, że proroctwem dla współwięźniów była śmierć św. Maksymiliana.
- W tym piekle zrobionym przez ludzi rozbłysła nadzieja. To tak, jakby Pan Bóg dotknął zranionej ludzkości. Maksymilian powtarzał: nienawiść nie jest siłą twórczą (…), siłą twórczą jest miłość. To dziś mówi on nam, naszej Ojczyźnie i Kościołowi; tym, którzy noszą nienawiść w sercu: (…) tylko miłość potrafi tworzyć – wskazywał.
Jak podkreślił o. Jan Maciejowski, św. Maksymilian jest prorokiem na dzisiejsze czasy.
- Jego proroctwo mówi o rodzinie, w kryzysie ojcostwa, mówi o ojcu rodziny, w kryzysie wartości o godności ludzkiej. Nie chcemy komentować dzisiejszych czasów, bo dobrze widzimy, co się dzieje. Wystarczy popatrzeć także na nasze polskie ulice. (…) Czy św. Maksymilian nie jest dziś wyrzutem sumienia? Tak łatwo się poddajemy, my chrześcijanie, także osoby konsekrowane. Patrzymy na zło i mówimy - co ja mogę poradzić? Przyzwyczailiśmy się do zła. (…) Ofiara Maksymiliana mówi, że są takie rzeczy w życiu, do których nie można się przyzwyczaić; takie, za które warto oddać życie. To przykład dla współczesnych kapłanów
– powiedział.
Tegoroczne obchody zwieńczy program słowno-muzyczny w kościele i spektakl o św. Maksymilianie w stojącej nieopodal harmęskiej świątyni auli konferencyjnej.
Polski franciszkanin ojciec Maksymilian Kolbe został deportowany do Auschwitz w maju 1941 r. Dwa miesiące później w reakcji na ucieczkę z obozu Niemcy wybrali grupę więźniów, których skazali na śmierć głodową. Wśród nich był Franciszek Gajowniczek, który błagał o litość. Zakonnik poprosił kierownika obozu, by pozwolił mu zająć miejsce nieznanego mu współwięźnia. Esesman zgodził się. Kolbe umierał w cierpieniach przez dwa tygodnie. Zmarł 14 sierpnia 1941 r., jako ostatni ze skazanych. Został dobity zastrzykiem fenolu w podziemiach bloku 11.