Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Totalna kompromitacja służb Kierwińskiego. Przez dwa lata szukali kobiety - zwłoki leżały w... jej mieszkaniu

Po niemal dwóch latach od zaginięcia odnaleziono ciało 70-letniej Stanisławy S., matki chrzestnej Tomasza Komendy. Kobieta przez długi czas była uznawana za zaginioną. Ostatecznie jej zwłoki odkryto w mieszkaniu komunalnym we Wrocławiu, w którym mieszkała samotnie. Przez ten czas nikt dokładnie nie sprawdził lokalu, mimo sygnałów od sąsiadów i zgłoszonego zaginięcia.

Autor:

Makabryczne odkrycie w łazience

8 grudnia 2025 roku do mieszkania Stanisławy S. weszła ekipa sprzątająca, która miała przygotować mieszkanie do ponownego wynajęcia. Podczas porządków pracownicy znaleźli w łazience, obok wanny, zmumifikowane ciało kobiety.

Rodzina jest zaskoczona, że wcześniej - mimo kilku wejść do mieszkania - nikt nie zauważył zwłok. Bliscy zwracają też uwagę na brak dokumentów, pieniędzy oraz biżuterii należącej do zmarłej.

Grzegorz, syn kobiety twierdzi, że nie został wpuszczony do mieszkania i nie otrzymał informacji o rzeczach, które znajdowały się w lokalu. Według niego nie sporządzono także protokołu z wykazem przedmiotów należących do matki.

Na pytanie, gdzie jest protokół, w którym spisano rzeczy mamy, usłyszałem, że nie ma. Nie mogę się dowiedzieć, co zrobiono z rodzinnymi pamiątkami, w domu zawsze były jakieś pieniądze, mama nosiła złotą biżuterię, łańcuszek z medalikiem i pierścionki 

– powiedział "Gazecie Wyborczej". 

Zaginięcie zauważyli sąsiedzi

Pierwsze sygnały o tym, że coś mogło się stać z kobietą, pojawiły się ze strony sąsiadów. Schorowana seniorka rzadko wychodziła z domu, jednak wiosną 2024 roku nikt nie widział jej już od wielu miesięcy.

Rodzina dowiedziała się o sprawie dopiero rok później, gdy administracja rozpoczęła działania związane z zadłużeniem mieszkania i planowaną eksmisją. Na drzwiach mieszkania zawieszono kartkę z informacją na temat planowanego "wejścia komisyjnego". Początkowo policja nie chciała przyjąć zgłoszenia o zaginięciu. Przyjęto je dopiero w maju ub. r. 

Co na to Zarząd Zasobu Komunalnego i policja? 

Zarząd Zasobu Komunalnego przekazał, że nie miał wiedzy o tym, że w mieszkaniu może znajdować się zaginiona osoba. Policja z kolei tłumaczy, że podczas wcześniejszych komisyjnych otwarć lokalu nie natrafiono na ciało, dlatego nie przeprowadzono dodatkowego sprawdzenia.

Autor:

Źródło: tvn24.pl, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej