Makabryczne odkrycie w łazience
8 grudnia 2025 roku do mieszkania Stanisławy S. weszła ekipa sprzątająca, która miała przygotować mieszkanie do ponownego wynajęcia. Podczas porządków pracownicy znaleźli w łazience, obok wanny, zmumifikowane ciało kobiety.
Rodzina jest zaskoczona, że wcześniej - mimo kilku wejść do mieszkania - nikt nie zauważył zwłok. Bliscy zwracają też uwagę na brak dokumentów, pieniędzy oraz biżuterii należącej do zmarłej.
Grzegorz, syn kobiety twierdzi, że nie został wpuszczony do mieszkania i nie otrzymał informacji o rzeczach, które znajdowały się w lokalu. Według niego nie sporządzono także protokołu z wykazem przedmiotów należących do matki.
Na pytanie, gdzie jest protokół, w którym spisano rzeczy mamy, usłyszałem, że nie ma. Nie mogę się dowiedzieć, co zrobiono z rodzinnymi pamiątkami, w domu zawsze były jakieś pieniądze, mama nosiła złotą biżuterię, łańcuszek z medalikiem i pierścionki
– powiedział "Gazecie Wyborczej".
Zaginięcie zauważyli sąsiedzi
Pierwsze sygnały o tym, że coś mogło się stać z kobietą, pojawiły się ze strony sąsiadów. Schorowana seniorka rzadko wychodziła z domu, jednak wiosną 2024 roku nikt nie widział jej już od wielu miesięcy.
Rodzina dowiedziała się o sprawie dopiero rok później, gdy administracja rozpoczęła działania związane z zadłużeniem mieszkania i planowaną eksmisją. Na drzwiach mieszkania zawieszono kartkę z informacją na temat planowanego "wejścia komisyjnego". Początkowo policja nie chciała przyjąć zgłoszenia o zaginięciu. Przyjęto je dopiero w maju ub. r.
Co na to Zarząd Zasobu Komunalnego i policja?
Zarząd Zasobu Komunalnego przekazał, że nie miał wiedzy o tym, że w mieszkaniu może znajdować się zaginiona osoba. Policja z kolei tłumaczy, że podczas wcześniejszych komisyjnych otwarć lokalu nie natrafiono na ciało, dlatego nie przeprowadzono dodatkowego sprawdzenia.