Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga poinformowała dzisiaj o zatrzymaniu dwóch osób związanych z fałszywymi alarmami wycelowanymi w polityków oraz media. Pierwszy z mężczyzn został zatrzymany 20 maja, usłyszał zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i został tymczasowo aresztowany. Drugi - został zatrzymany 24 maja, jest podejrzany m.in. o kierowanie grupą przestępczą. Do sądu trafił wniosek o jego aresztowanie.
W ostatnich godzinach doszło także do zatrzymania trzeciej osoby, o czym informował dzisiaj rano Marcin Kierwiński, szef MSWiA.
Sprawca alarmu w domu prezydenta - wciąż na wolności?
Jak ustaliła "Rzeczpospolita", zatrzymani "nie mają żadnego związku ze zgłoszeniem pożaru w mieszkaniu prezydenta Karola Nawrockiego".
Także Kierwiński w porannej rozmowie stwierdził, że jeszcze nie zatrzymano osoby związanej z alarmem w mieszkaniu należącym do prezydenta.
- Z dużym prawdopodobieństwem mogę powiedzieć, że namierzona zostanie osoba, która stoi za tym fałszywym alarmem, jeżeli chodzi o matkę pana prezydenta. Pracujemy nad tym bardzo intensywnie, bo bardzo poważnie podchodzimy do tej sprawy od pierwszych godzin, kiedy pojawiły się te fałszywe alarmy - zapowiedział.
Wyjaśnił, że zgłoszenie dotyczące matki prezydenta Karola Nawrockiego wymagało zalogowania się na bramce internetowej, którą każdy z nas może wykupić.
- Służby dochodzą po kolei, kto krok po kroku, kto tę bramkę kupił, kto tego SMS-a wysłał - mówił Kierwiński.
Przestępcza przeszłość 20-latka
Według ustaleń "Rzeczpospolitej", zatrzymany 20 maja mężczyzna, tymczasowo aresztowany, działał w przeszłości w "zorganizowanej grupie przestępczej hakerów", która odpowiadała za paraliżowanie pracy kilkuset urzędów w Polsce. Grupa ta została rozbita jesienią 2025 r. Grupa miała składać fałszywe zgłoszenia o zagrożeniach, dokonywać gróźb, preparować dowody oraz posiadać materiały z pornografią dziecięcą. Jesienią 2025 r. nie zatrzymano aresztowanego już dzisiaj mężczyzny
- Jeden tłumaczył, że chciał przetestować działanie służb, inny – że chciał się sprawdzić, jak jest dobry i jak trudno go będzie namierzyć
- tak tłumaczyli swoje działania zatrzymani, jak mówił kom. Marcin Zagórski, rzecznik komendanta CBZC.