Dziś rano na ulicach Olsztyna pojawiły się flagi Polski i Unii Europejskiej. Oflagowano także budynki niektórych szkół i instytucji. W miejskich autobusach rozwieszono plakaty informujące o chęci pozostania Olsztyna w UE. Wieczorem na niebiesko ma zostać podświetlony olsztyński ratusz.
"W ten sposób pokazujemy, że cieszymy się z tego, że jesteśmy w Unii Europejskiej, nadal chcemy w niej być. Unia to dla nas także wartości: godność dla każdego, tolerancja i poszanowanie odmienności, otwartość. My te zasady respektujemy. Jesteśmy i chcemy być częścią Unii Europejskiej"
- powiedział na konferencji prasowej były działacz PZPR prezydent Grzymowicz.
Jak zaznaczył, w "niemal każdym polskim domu" odczuwana jest przynależność do Unii, a ewentualne zawetowanie unijnego budżetu będzie odebraniem pieniędzy de facto mieszkańcom wsi i miast, a nie rządowi.
Grzymowicz poinformował, że podpisał się pod listem samorządowców do Ursuli von der Leyen. W poniedziałek 275 samorządowców z Polski i Węgier, m.in. włodarze stolic, w liście szefowej Komisji Europejskiej zaproponowało, by w razie porozumienia ws. funduszu odbudowy bez Polski i Węgier z pieniędzy przewidzianych dla tych państw postał fundusz dla ich samorządów.
"My, samorządowcy jesteśmy gwarantem tego, że pieniądze zostaną wydane na rozwój, na poprawę jakości życia mieszkańców" - zadeklarował Grzymowicz, znany z tego, że wybetonował i zakorkował Olsztyn, który do tego znajduje się w fatalnej sytuacji finansowej.
Manifestowanie przywiązania do Unii ze strony Grzymowicza oburzyło radnych miejskich PiS, którzy w odpowiedzi na konferencję prezydenta miasta zorganizowali swoją konferencję prasową. Odbyła się ona przed budynkiem LO I dokładnie w czasie, gdy pracownik szkoły wieszał na budynku flagi polskie i unijne. Na konferencji radny Jarosław Babalski nazwał Grzymowicza "lizusem brukselskim".
"Pan prezydent Olsztyna chyba zapomniał, w jakim kraju żyje, się realizuje i wykonuje zadania. Pan prezydent, jak jakiś lizus brukselski tam (o podpisaniu listu samorządowców). Pytam w czyim imieniu? Części mieszkańców Olsztyna pewnie tak, ale części - nie"
- podkreślił Babalski.
Radni miejscy PiS podczas konferencji wyrazili stanowczy sprzeciw wobec apelu prezydenta Olsztyna do dyrektorów szkół o zawieszenie flag na budynkach placówek oświatowych. Nazwali to działanie "pogwałceniem praw neutralności politycznej zagwarantowanej w prawie oświatowym".
"Zasada apolityczności szkół zobowiązuje dyrektora do stania na straży prawa. Nikt, w tym także prezydent miasta jako organ prowadzący nie ma prawa używać podległych mu pracowników do rozgrywek politycznych"
- mówiła radna PiS Edyta Markowicz.
Podkreśliła, że przez apolityczność rozumieć należy zachowanie dystansu do wszelkich politycznych zagadnień bez komentowania zjawisk bieżących i bez wartościowania ich uczestników.
- głosi stanowisko radnych PiS.