W ostatnich dniach, gdy przez Polskę przechodzą nawałnice, uczestnicy wielu obozów harcerskich są ewakuowani. Procedury bezpieczeństwa mają zapobiec, takim tragediom jak ta w Suszku (woj. pomorskie) w 2017 r., gdy w skutek zniszczeń spowodowanych przez burze zginęły dwie harcerki.
Jak poinformował rzecznik ZHP hm. Piotr Stanisławski, organizator oprócz zgłoszenia wypoczynku w Kuratorium Oświaty na podstawie "Protokołu uzgodnień w zakresie bezpieczeństwa na obozach harcerskich pod namiotami" zobowiązany jest przesłać właściwej jednostce Państwowej Straży Pożarnej informacje na temat obozu. Chodzi m.in. o wskazanie osoby do kontaktu oraz możliwe do wykorzystania środki łączności.
"Każdy obóz ma wyznaczone miejsce do ewakuacji. Na każdym obozie obowiązkowe jest przeprowadzenie próbnego alarmu, aby wszyscy wiedzieli, co robić w razie sytuacji kryzysowej. W celu zapewnienia bezpieczeństwa podczas obozu organizatorzy mają stały kontakt ze służbami, które w razie potrzeby pomagają i wspierają działania interwencyjne"
- wyjaśnił.
Jak dodał, warto wspomnieć również o dwóch dokumentach. W treści "Protokołu uzgodnień w zakresie bezpieczeństwa na obozach harcerskich pod namiotami" są zarówno określone zadania organizatorów, jak i służb, mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom obozów. Realizacja tych zadań jest obligatoryjna dla wszystkich obozów odbywających się pod namiotami - wskazał.
Podkreślił, że ważnym dokumentem, który pozwala jeszcze bardziej zwiększyć bezpieczeństwo wypoczynku, są również "Wytyczne w zakresie ochrony przeciwpożarowej dla harcerskich obozów pod namiotami". Materiał ten został opracowany przez Komendę Główną Państwowej Straży Pożarnej i zawiera praktyczne wskazówki dotyczące m.in. zapobiegania pożarom i innym miejscowym zagrożeniom, postępowania na wypadek pożaru lub silnych podmuchów wiatru, rozpalania ognisk, wyposażania w podręczny sprzęt gaśniczy.
Gdy uczestnicy zdążą się ewakuować ale nawałnica zniszczy obozowisko, nie ma jednego schematu działania dotyczącego dalszego trwania turnusu . "To zależy od wielu czynników. Każdy organizator sam, mając ogląd całej sytuacji, decyduje, co dalej — czy wypoczynek jest przerywany, czy na przykład zmieniane jest miejsce" - wyjaśnił rzecznik ZHP.
Zuchy i harcerze mogą mieć ograniczony dostęp do własnych telefonów komórkowych, ale ZHP zapewnia, że rodzice mają stały dostęp do informacji dotyczących bezpieczeństwa dzieci.
"Ta kwestia zależna jest od organizatora — na niektórych obozach można mieć telefony cały czas przy sobie, na niektórych są wyznaczone godziny, w których można z telefonu korzystać. Rodzice pozostają jednak w stałym kontakcie z kadrą — komendantem i wychowawcami. Pamiętajmy też, że na obozach bez stałej infrastruktury nie jest możliwe ładowanie telefonu wszystkim uczestnikom. Zawsze jednak zabezpieczona jest kwestia ładowania telefonów kadry, aby miała możliwość pozostawania w stałym kontakcie z rodzicami"
- zaznaczył rzecznik ZHP.