- Stany tych osób są cały czas bardzo ciężkie, na chwilę obecną stabilne. O poprawie na razie nie możemy powiedzieć – poinformował podczas poniedziałkowej konferencji prasowej wicedyrektor siemianowickiego szpitala Przemysław Strzelec.
Wiadomo, że górnicy ci są utrzymywani w stanie śpiączki farmakologicznej, a oparzenia ich ciała są rozległe, rzędu 80-90 proc. Potwierdzono u nich także oparzenia dróg oddechowych.
16 poszkodowanych w kopalni Pniówek przebywa na innych oddziałach CLO, z czego 11 ma oparzenia dróg oddechowych, a 5 także powłok ciała.
- U pacjentów na oddziale chirurgii ogólnej stan jest stabilny, kilku powolutku się poprawia, kilku jest w dalszym ciągu w stanie ciężkim, ale stabilnym
– powiedział w poniedziałek Przemysław Strzelec.
W przypadku 3 pacjentów założono już hodowle skóry, która będzie wykorzystywana w dalszym leczeniu, we wtorek fragment skóry ma być w tym celu pobrany od czwartego górnika.
- Pobieramy niewielki fragment skóry, wielkości znaczka pocztowego, może trochę większy. Wyodrębniamy z niego keratynocyty i fibroblasty i w naszym banku tkanek namnażamy ilość komórek. Hodowla trwa przynajmniej 2 tygodnie, czasem więcej – wszystko zależy od tego, ile potrzebujemy skóry – wyjaśnił lekarz.
Górnicy są też leczeni w komorze hiperbarycznej, co sprzyja gojeniu oparzeń dróg oddechowych, poprawia też gojenie i ukrwienie uszkodzonych narządów. Sesje w komorze trwają 60 minut, odbywają się raz na dobę.