W kwietniu 2025 r. działacz KO i dyrektor ds. administracyjnych szpitala w Knurowie wykorzystał publiczny ambulans do przewiezienia osoby z bliskiej rodziny posłanki Szumilas.
Narażenie pacjentki i działanie na szkodę interesu publicznego
Zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Gliwice-Zachód Mariusz Dulba potwierdził w piątek, że śledztwo, które ma wyjaśnić wszelkie okoliczności zdarzenia z 11 kwietnia 2025 r., zostało wszczęte 11 lutego br., po zawiadomieniu złożonym przez szpital.
Postępowanie jest prowadzone pod kątem przekroczenia uprawnień przez dyrektora ds. administracyjnych Zespołu Szpitali Powiatu Gliwickiego, a dokładniej - szpitala w Knurowie, które miało polegać na wykonywaniu transportu medycznego osoby w podeszłym wieku i w stanie osłabienia przez tegoż dyrektora, bez wymaganych uprawnień do kierowania karetką, bez kwalifikacji medycznych i bez asysty zespołu medycznego, przy jednoczesnym wadliwym ułożeniu i zabezpieczeniu pacjentki
– opisał prokurator. Jak wyjaśnił, w postępowaniu będzie badane, czy doszło do narażenia pacjentki na niebezpieczeństwo oraz działania na szkodę interesu publicznego.
Prokuratura zwróciła się o przesłanie dokumentacji medycznej pacjentki, informacji o jej transporcie do szpitala, dokumentacji pracowniczej dyrektora, a także innych dokumentów, związanych z użytkowaniem tego konkretnego ambulansu. - Na obecną chwilę wiem, że te materiały spłynęły lub mają lada chwila spłynąć i będą analizowane – dodał prok. Dulba.
Ze złożonego zawiadomienia wynika, że dyrektor miał zabrać aparat EKG ze szpitala, wsiąść z tym sprzętem do karetki, odjechać nią, nie informując personelu medycznego, a po pewnym czasie wrócić z pacjentką oraz dwoma członkami jej rodziny.
Zawiadomienie do gliwickiej prokuratury złożył na początku br. w imieniu placówki Tomasz Broda, do niedawna prezes zarządu szpitala w Knurowie, a obecnie szef szpitala św. Józefa w Mikołowie. Przekazał on śledczym nagranie wideo wykonane telefonem komórkowym przez pielęgniarkę pełniącą dyżur w izbie przyjęć. Przedstawia ono karetkę oraz niewłaściwe ułożenie pacjentki. Były szef szpitala dołączył również zeznania świadków (dwóch pielęgniarek i lekarki) oraz dokumentację medyczną z izby przyjęć.
Zna dyrektora z KO, ale nie widuje się z nim prywatnie
Do doniesień medialnych posłanka Szumilas odniosła się w piątek na platformie X. Jak napisała, w ubiegłym roku umarła jej 93-letnia mama, która niemal do ostatnich chwil była pod opieką rodziny.
Tuż przed śmiercią jej stan uległ znacznemu pogorszeniu. Lekarz ze szpitala w Knurowie, który był u nas na wizycie domowej stwierdził, że można jej pomóc tylko w szpitalu. Wraz z lekarzem na miejscu był Kamil Krzysiński (dyrektor ds. administracyjnych - PAP). Nie pamiętam, który z panów powiedział, że zapewnią mamie transport. Nie zastanawiałam się nad tym, bo przysługiwał on mojej mamie bezpłatnie z uwagi na jej wiek
– napisała posłanka.
W odniesieniu do dzisiejszych doniesień medialnych:
— KrystynaSzumilas🇵🇱 (@kr_szumilas) April 10, 2026
W ubiegłym roku umarła moja 93-letnia mama. Niemal do ostatnich chwil była pod opieką rodziny. Tuż przed śmiercią jej stan uległ znacznemu pogorszeniu.
Lekarz ze szpitala w Knurowie, który był u nas na wizycie domowej…
Jak podkreśliła, jej mama została przetransportowana do szpitala sama, a ona pojechała tam swoim samochodem.
Posłanka dodała, że zna Krzysińskiego, z którym spotykała się chociażby na posiedzeniach rady powiatu gliwickiego, ale nie widuje się z nim prywatnie.
Posłanka Szumilas napisała też, że o prokuratorskim postępowaniu dowiedziała się w czwartek od dziennikarza. Wyraziła przekonanie, że jeśli prokuratura stwierdzi, że doszło do nieprawidłowości, „to na pewno będzie w tej sprawie działała”.
Nie załatwiłam sobie transportu dzięki znajomościom, nie robię takich rzeczy
– oświadczyła.