Zwieńczeniem wizyty na szczeblu państwowym i odwiedzin prezydenta al - Sharaa w Republice Federalnej Niemiec była konferencja prasowa obu przywódców.
Wojna domowa się skończyła i teraz, w zasadzie, istnieje perspektywa powrotu do Syrii. Chcemy wspólnie to umożliwić
– zgodzili się politycy.
Ahmed al-Sharaa nie krył, że potrzebuje funduszy oraz rąk do pracy, by odbudować zniszczone wojną domową państwo. Merz - że widzi w tym okazję, by pozbyć się Syryjczyków, nielegalnie przebywających w Niemczech i napędzających kryzys migracyjny. Dlatego też kanclerz powołał "wspólną grupę zadaniową". Jednostka, w pracach której uczestniczyć ma Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego i Kancelaria Federalna, w ciągu najbliższych dni ma ustalić ze stroną syryjską warunki współpracy.
W dłuższej perspektywie, w ciągu najbliższych trzech lat, około 80 procent Syryjczyków obecnie przebywających w Niemczech ma wrócić do ojczyzny
– wyraził swoje oczekiwania kanclerz Merz.
Problem w tym, że z punktu widzenia prawa nie będzie to proces ani łatwy, ani tani.
10 lat w Republice Federalnej
Kryzys migracyjny, który zatrząsł Europą w 2015 roku, był pokłosiem m. in. wojny domowej w Syrii. Z kraju w trakcie trwania konfliktu uciekło blisko 5 milionów ludzi. Statystyki podają, że od 2015 roku do Niemiec przybyło ponad milion Syryjczyków, a kolejne 160 000 osób wjechało do kraju w ramach łączenia rodzin. Angela Merkel, ówczesna kanclerz Niemiec, wygłosiwszy słynne zdanie "wir schaffen das" (niem. "damy radę"), zakładała powrót obywateli Syrii do domu po zakończeniu wojny. Tak się jednak nie stało. Do tej pory do ojczyzny powróciło zaledwie 6500 Syryjczyków.
Przeciągnięcie się wojny domowej w czasie miało jeszcze jeden dramatyczny skutek uboczny. Setki tysięcy Syryjczyków, którzy przyjechali do Niemiec na fali migracji sprzed 11 lat, po tylu latach spędzonych w nowej ojczyźnie zaczęło spełniać warunki ubiegania się o obywatelstwo niemieckie. Nowi mieszkańcy Niemiec chętnie skorzystali z tej możliwości. Tylko w 2024 roku ponad 83 000 Syryjczyków zostało znaturalizowanych. Była to najliczniejsza grupa obcokrajowców, którzy stali się obywatelami Republiki Federalnej. Od 2015 roku łącznie 246 359 Syryjczyków uzyskało niemieckie obywatelstwo, a w ciągu ostatnich 6 lat tendencja ta lawinowo przyspieszyła.
Uzyskanie obywatelstwa to niejedyna przeszkoda w odsyłaniu do domu przybyszów z Syrii. Spośród przeszło miliona, którzy przybyli do Niemiec w ciągu ostatniej dekady, znaczna część cieszy się różnego rodzaju ochroną prawną.
Jak na razie kanclerz Merz zadeklarował, że chce przede wszystkim odesłać z Niemiec przestępców oraz "osoby nadużywające niemieckiej gościnności". Damaszek pragnie jednak, by umożliwić wykwalifikowanym pracownikom przemieszczanie się między oboma krajami, by pozwolić im na udział w odbudowie państwa.
Słaba integracja Syryjczyków
Jednym z przemilczanych problemów jest słaba integracja Syryjczyków z niemieckim społeczeństwem. Zamach terrorystyczny podczas festynu w Solingen w sierpniu 2024 to skrajny przykład omawianego zjawiska. Problemów z odnalezieniem się przybyszów z Syrii w nowych warunkach kulturowych jest jednak o wiele więcej.
Portal niezalezna.pl miał okazję porozmawiać z lekarką pracującą w jednym ze szpitali w Berlinie (imię i nazwisko do wiadomości redakcji). Jak zrelacjonowała, przez blisko 10 lat swojej kariery zawodowej nikt nie nastręczał jej tylu problemów we współpracy, co syryjscy mężczyźni. Na porządku dziennym jest lekceważenie próśb, a nawet poleceń wydawanych przez kobiety na wyżej postawionych stanowiskach czy żądania, by ich instrukcje były autoryzowane przez przełożonego - mężczyznę. Z powodu poprawności politycznej i obawie przed oskarżeniami o rasizm na tego rodzaju przypadki szefostwo szpitali zatrudniających np. syryjskich pielęgniarzy patrzy przez palce. W statystykach figurują zaś oni jako osoby znaturalizowane lub te, które dobrze radzą sobie na niemieckim rynku pracy.