Ogłaszając datę zgromadzenia Zaradkiewicz zaznaczył również, że sam nie ma zamiaru kandydować na to stanowisko.
- Każdy sąd powinien mieć swojego prezesa, swojego szefa, który będzie kierował pracami. Moja rola jest przejściowa
- podkreślił.
Jak oceniają te działania politycy? Komentują specjalnie dla niezalezna.pl:
Marek Ast, poseł Prawa i Sprawiedliwości:
Zadanie, które otrzymał pan sędzia Zaradkiewicz, to przede wszystkim doprowadzenie do zgromadzenia ogólnego sędziów Sądu Najwyższego, którego celem jest wskazanie prezydentowi trzech kandydatów na pierwszego prezesa. Okazuje się, że bardzo energicznie zabrał się za wykonanie tej misji, ponieważ to zgromadzenie ogólne ma się odbyć już 8 maja. Rzeczywiście szkoda, że pan profesor nie będzie kandydował, bowiem jego wiedza prawnicza, doświadczenie, przemawiałaby również za tym, aby aspirował do funkcji pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Może jednak z uwagi, że jest osobą, która pełni obowiązki i zwołuje to zgromadzenie ogólne, zdecydował się nie kandydować, aby proces wyboru nie budził wątpliwości, czy zastrzeżeń. Myślę jednak, że znajdą się również inni kandydaci, którzy będą dawali gwarancje tego, że podołają tym wyzwaniom, które stoją pierwszym prezesem SN. Jestem przekonany, ze zgromadzenie ogólne wskaże takich kandydatów, spośród których prezydent bez problemu wybierze pierwszego prezesa Sądu Najwyższego.
Krzysztof Paszyk, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego:
Patrzę z niepokojem na sytuację Sądu Najwyższego, zważywszy na ustrojową rolę SN, jaka jest u nas w porządku prawnym przewidziana. Procedura wyboru została naciągnięta przez rząd i prezydenta. Nie ma instytucji pełniącego obowiązki pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. To jest taki kolejny wyłom wprowadzający filozofię łupów politycznych do instytucji, która powinna być jak najdalej od tego typu rzeczy. Obserwując to co się dzieje, drugorzędne jest dla mnie to, czy pan Zaradkiewicz chce, czy nie chce być pierwszym prezesem SN. Ważniejsze jest to, jak to się będzie dalej odbywać. Z niepokojem patrzę na to, co może się w najbliższym czasie w Sądzie Najwyższym wyprawiać.
Katarzyna Piekarska, posłanka Inicjatywy Polskiej - Koalicji Obywatelskiej:
Taka osoba jak pan Zaradkiewicz, powiązana jednoznacznie politycznie, nie powinna być nawet w ogóle pełniącym obowiązki pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Nie dlatego, że nie ma wiedzy, ponieważ jest dobrym prawnikiem, ale dlatego, że na takim stanowisku powinna być osoba, która nie ma konotacji politycznych. Myślę, że w naszym państwie jest bardzo dużo prawników z dużym doświadczeniem, z dużym dorobkiem naukowym, a którzy są po prostu niepowiązani politycznie. W żaden sposób nie kwestionuje dorobku naukowego pana Zaradkiewicza, ale prezesem Sądu Najwyższego powinna zostać osoba, co do której nie ma żadnych wątpliwości, jeżeli chodzi o brak politycznych powiązań.