Leszek Kraskowski, dziennikarz badający i ujawniający działalność obecnego posła KO, Romana Giertycha w sprawie spółki Polnord, został na polecenie Prokuratury Rejonowej w Piasecznie zatrzymany. Śledczy skierowali do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie.
Decyzja sądu
Sąd Rejonowy w Piasecznie właśnie uwzględnił wniosek prokuratora i zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy wobec Leszka Kraskowskiego.
Prokuratura zarzuciła mu posiadanie broni gazowej i 54 sztuk amunicji bez stosownego zezwolenia, a nadto kierowanie za pośrednictwem poczty elektronicznej gróźb pozbawienia życia wobec komendanta powiatowego w Piasecznie
– poinformował portal Niezależna.pl rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba.
Dodatkowo sąd stwierdził – uwaga – że istnieje groźba „mataczenia, ucieczki i ukrywania się” ze strony dziennikarza. Według sądu istnieje „wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa przeciwko życia i zdrowiu” przez Kraskowskiego. Jak twierdzi prokuratura, podejrzany „deklarował popełnienie przestępstwa”. Kiedy i w jaki sposób?
Według prok. Skiby do sytuacji doszło 6 czerwca. Chodzi o jednego maila, którego miał wysłać dziennikarz. Prokuratura działała na bezpośrednie zawiadomienie komendanta Macieja Cepila.
Doszło do przeszukania pojazdu, którym podróżował dziennikarz. Kiedy i w jakich okolicznościach? Prokuratura milczy. Podczas przeszukania miano wykryć broń gazową – pistolet gazowy produkcji włoskiej. Prokuratura posłużyła się art. 263 § 2 Kodeksu karnego, który penalizuje nielegalne posiadanie broni palnej lub amunicji. Za posiadanie bez wymaganego zezwolenia broni lub jej istotnej części (np. lufy, zamka) czy amunicji grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
Dalsze śledztwo
Jeszcze we wtorek akta z sądu w Piasecznie mają być przekazane przez Prokuraturę Rejonową w Piasecznie do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, aby wskazać inną jednostkę, która będzie prowadzić dalej sprawę. Jak się dowiedzieliśmy, „chodzi o uniknięcie zarzutu stronniczości”. Tu ważny element - piaseczyńska prokuratura na co dzień ściśle współpracuje z Komendą Powiatową w Piasecznie, której komendant poczuł się zagrożony i ma status pokrzywdzonego. Czyli na wstępnym etapie nie zachodził zarzut stronniczości?