Mówiłem o tym, że było ogromne napięcie i że ta sprawa niemalże na pewno doprowadziła do tego skutku, jakim była śmierć - przyznał po przesłuchaniu prezes PiS Jarosław Kaczyński, który został wezwany do prokuratury wyjaśniającej okoliczności śmierci śp. Barbary Skrzypek.
Prezes Jarosław Kaczyński po przesłuchaniu w prokuraturze wyszedł do mediów. Podczas wypowiedzi na konferencji prasowej przyznał, że odpowiedział na wszystkie pytania śledczych odnoszące się do kontaktów z śp. Barbarą Skrzypek. Dodał, że zwykle tego typu przesłuchania trwają długo, więc i to trwało długo.
Przyznał, że poprzez mecenasów starał się dowiedzieć w dniu przesłuchania śp. Barbary Skrzypek, kiedy zakończyły się czynności. Podkreślił, że biorąc pod uwagę jej wiedzę w tej materii, oceniał, że przesłuchanie "razem ze spisaniem i odczytaniem protokołu" potrwa nie dłużej niż 1,5 godziny. Później okazało się, że przesłuchiwana wyszła z prokuratury po niemal pięciu godzinach.
- W końcu doszło do takiego zamieszania, że ja nie wiedziałem w końcu, o której ono się zakończyło. Przez dłuższy czas myślałem, że ono jeszcze trwa, chociaż już nie trwało - zaznaczył prezes PiS. Dodał, że doszło do nieporozumienia ponieważ zarzucane mu w tym czasie "wydzwanianie" dotyczyło próby kontaktu z pełnomocnikiem, który nie został dopuszczony do przesłuchania.
Mówiłem o tym, że było ogromne napięcie i że ta sprawa niemalże na pewno doprowadziła do tego skutku, jakim była śmierć
– podsumował swoje zeznania prezes PiS.
Dopytywany przez dziennikarzy o swoje argumenty. - Podpierałem to zarówno opisem stanu śp. Barbary Skrzypek przed tym wszystkim - od momentu otrzymania zawiadomienia do jej domu, jej ocenach odnoszących się do pani Wrzosek oraz najbardziej zasadniczych faktach - przesłuchanie odbyło się bez udziału pełnomocnika - podkreślił Kaczyński.
Powtórzył, że nie spotkał się osobiście z śp. Barbarą Skrzypek, a jego rozmowa telefoniczna ze środy 12 marca br. z nią trwała kilka minut. - Troszkę mi powiedziała o tym, jak to wyglądało. Opowiedziała mi o swoim strasznym zdenerwowaniu i zmęczeniu - podkreślił.
Dodał, że była szefowa biura poinformowała go, że nie będzie w stanie dłużej rozmawiać wcześniej niż w poniedziałek 17 marca br. Barbara Skrzypek zmarła trzy dni po przesłuchaniu w sobotę 15 marca.