Politycy PiS ruszają od 24 lutego z serią spotkań z młodzieżą akademicką pod hasłem "Zmień nasze zdanie". W projekcie udział biorą europosłowie PiS - Patryk Jaki i Tobiasz Bocheński oraz były minister edukacji i nauki, Przemysław Czarnek. Głównym tematem spotkań ma być przyszłość Polski w Unii Europejskiej.
Pierwsze spotkanie z cyklu miało odbyć się 24 lutego w Bibliotece Uniwersytetu Wrocławskiego (BUWr) w stolicy Dolnego Śląska.
Dziś Patryk Jaki w mediach społecznościowych przekazał, że BUWr wypowiedziała politykom salę, mimo wcześniejszej zgody.
"To samo było na innych wydziałach tej uczelni"
- dodał europoseł.
Wskazał, że z podobną dyskryminacją spotkali się również na innych uczelniach, które jednocześnie "nie miały żadnych problemów z wpuszczaniem polityków PO".
"Więc nie tylko łamią prawo dot. swobody wypowiedzi i poglądów na uczelni, ale również stosują dyskryminację w wynajmowaniu sali komercyjnie (każdemu, tylko nie nam). Słynna historia jak z drukarzem" - napisał Patryk Jaki.
Poinformował, że spotkanie odbędzie się w przyszły wtorek o 18.00, jednak przed budynkiem Biblioteki UWr. "Spokojnie zapewnimy warunki dobrej rozmowy. Każdy będzie mógł zadać pytanie i porozmawiać" - dodał.
❗️Biblioteka Uniwersytetu Wrocławskiego wypowiedziała nam sale (mimo wcześniejszej zgody, a komercyjnie wynajmują wszystkim). To samo było na innych wydziałach tej uczelni.
— Patryk Jaki (@PatrykJaki) February 17, 2026
🇷🇺Wczoraj Krytyka Polityczna wezwała rząd do cenzurowania naszych spotkań.
📕Konstytucja art 70 „Zapewnia… https://t.co/KGZ9qpI2oi pic.twitter.com/GMmRJ1RIYC
Krytyka Polityczna atakuje inicjatywę
Jaki przywołał także wczorajszy artykuł Piotra Wójcika, który ukazał się na stronach Krytyki Politycznej.
"Jaki, Bocheński i Czarnek chcą być jak Charlie Kirk" - głosi tytuł artykułu, a jego autor twierdzi, że cyklem debat "powinien jak najszybciej zainteresować się minister nauki i szkolnictwa wyższego".
Wójcik twierdzi, że inicjatorzy akcją chcą "pod pozorem otwartości na dyskusję przemycać normalizację polexitu".
"Seria debat >>Zmień moje zdanie<< jest więc pomysłem kuriozalnym, czysto politycznym i potencjalnie bardzo groźnym. Władze wszystkich uczelni, które mają chociaż trochę poczucia odpowiedzialności za młodych ludzi i przyszłość polskiej edukacji, powinny trzymać się od tego jak najdalej"
- napisał autor.
"Władze uczelni nie godzą się"
Najciekawszą informację znajdujemy jednak pod tekstem zamieszczonym na stronie. Tam, w post scriptum, poinformowano, że po publikacji tego tekstu redakcja otrzymała wiadomość od rzecznik prasowej UWr, Katarzyny Górowicz-Maćkiewicz, "że wbrew zapowiedziom polityków PiS >>władze uczelni nie godzą się na organizację jednostronnych manifestów politycznych. Nie wydały zgody na organizację opisywanej w tekście debaty w jednym z budynków, a konkretnie w Bibliotece Uniwersyteckiej<<".