W wydanym w środę dekrecie szef państwa ukraińskiego, Wołodymyr Zełenski, ogłosił, że nadał imię „Bohaterów UPA” Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy.
Wyjaśnił, że uczynił to „w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”.
Decyzja ta wywołała duże oburzenie nad Wisłą.
Czarnek: Hańbiący sygnał
W mediach społecznościowych Przemysław Czarnek, były minister edukacji i nauki, kandydat PiS na premiera, nazwał to skandalem.
"Trudno to nazwać inaczej niż demonstracją skrajnej niewdzięczności wobec narodu, który od pierwszego dnia wojny otworzył przed Ukrainą swoje granice. UPA to symbol ludobójstwa, bestialskich mordów na kobietach, dzieciach i całych polskich wsiach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej" - ocenił.
Dodał, że jest to "hańbiący sygnał wysłany do polskiego społeczeństwa i dowód, że część ukraińskich elit nadal chce budować swoją tożsamość państwową na kulcie banderyzmu".
Przemysław Czarnek wskazał, że w tej sprawie do MSZ powinien zostać wezwany ambasador Ukrainy, a strona polska powinna wyciągnąć dyplomatyczne konsekwencje.
Decyzja Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA” to skandal. Trudno to nazwać inaczej niż demonstracją skrajnej niewdzięczności wobec narodu, który od pierwszego dnia wojny otworzył przed Ukrainą swoje granice. UPA to symbol ludobójstwa,…
— Przemysław Czarnek (@CzarnekP) May 27, 2026
Na razie jednak ze strony polskiej dyplomacji nie ma oficjalnych stanowisk w tej sprawie.
IPN: UPA jest odpowiedzialna za ludobójstwo
Dziś oświadczenie w związku z decyzją Zełenskiego wydał Instytut Pamięci Narodowej.
"Budowanie przez władze Ukrainy kultu Ukraińskiej Powstańczej Armii musi budzić sprzeciw wszystkich, którzy pamiętają o działalności tej formacji"
- zaznaczył IPN, dodając, że "UPA jest odpowiedzialna za ludobójstwo na Wołyniu i w Galicji Wschodniej".
We wpisie w mediach społecznościowych IPN przypomniał zbrodniczą kartę UPA, wskazując, że "z rąk ukraińskich nacjonalistów śmierć poniosło ok. 120 tys. Polaków, w tym kobiety, starcy i dzieci".
📣 Ukraińska Powstańcza Armia jest odpowiedzialna za ludobójstwo na Wołyniu i w Galicji Wschodniej
— Instytut Pamięci Narodowej (@ipngovpl) May 28, 2026
➡️ Decyzją prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” patronować będą „Bohaterowie UPA”. Nadanie tej nazwy uzasadniono dążeniem… pic.twitter.com/Lrvpieqs2s
Leśkiewicz: Decyzja niezrozumiała i skandaliczna
Również dziś na antenie RMF FM głos w tej sprawie zabrał Rafał Leśkiewicz, rzecznik Prezydenta RP.
- Ta decyzja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego jest niezrozumiała, znaczy, to jest decyzja skandaliczna i wymagająca reakcji Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jak można nazwać jedną z elitarnych jednostek armii ukraińskiej nazwą "bohaterów UPA", zbrodniczej formacji, która kolaborowała z Niemcami, która mordowała Polaków, mordowała Żydów
- powiedział.
Leśkiewicz dodał, że na "Ukrainie nie mogą być gloryfikowani zbrodniarze".
Nie chciał komentować wniosku Konfederacji do Prezydenta RP o odebranie Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego.
Ambasada w Kijowie: Polska nie zamierza narzucać interpretacji
Ambasada RP w Kijowie zabrała głos w tej sprawie, odpowiadając na prośbę o komentarz ze strony Wirtualnej Polski.
"Polska nie zamierza narzucać innym interpretacji historii, jednak konsekwentnie zabiega o uwzględnianie polskiej wrażliwości historycznej w dialogu ze stroną ukraińską"
- czytamy w oświadczeniu ambasady.
"Stoimy na stanowisku, że każde państwo ma prawo kształtować własną pamięć historyczną i wybierać swoich bohaterów, przy świadomości konsekwencji takich decyzji w relacjach międzynarodowych" - wskazano.