Wczoraj Rada Krajowa Platformy Obywatelskiej ogłosiła listę kandydatów do europarlamentu w wyborach, które odbędą się już w czerwcu. Na liście jest wiele znanych nazwisk, także z kręgów rządowych, m.in. Marcin Kierwiński, Borys Budka i Bartłomiej Sienkiewicz. Wynika z tego, że rekonstrukcja rządu będzie poważna, a sam Tusk zapowiedział, że zmian w resortach dokona jeszcze przed majówką, tak by kandydaci mogli skupić się na kampanii wyborczej.
Po krytycznych ocenach startu obecnych ministrów w wyborach do europarlamentu, Szymon Hołownia postanowił zagrać kartą "suwerenności" własnej partii w koalicji 13 grudnia i zadeklarował, że żadna "ministra" nominowana przez Polskę 2050 na listach do PE się nie znajdzie.
- Decyzją Zarządu Polski 2050 żadna ministra nominowana przez Polskę 2050 nie znajdzie się na listach do PE. Umówiliśmy się z Polakami na pracę w rządzie przez 4 lata, nie przez 4 miesiące. Listy Trzeciej Drogi przedstawimy jutro wraz z naszym koalicjantem - napisał w mediach społecznościowych Hołownia.
Decyzją Zarządu Polski 2050 żadna ministra nominowana przez @PL_2050 nie znajdzie się na listach do PE. Umówiliśmy się z Polakami na pracę w rządzie przez 4 lata, nie przez 4 miesiące. Listy Trzeciej Drogi przedstawimy jutro wraz z naszym koalicjantem. — Szymon Hołownia (@szymon_holownia) April 25, 2024
Polska 2050 obsadza w rządzie trzy stanowiska - ministra klimatu i środowiska, ministra funduszy i polityki regionalnej oraz ministra ds. społeczeństwa obywatelskiego. Deklaracja Hołowni pojawia się też w momencie, gdy szefowa MKiŚ, Paulina Hennig-Kloska, jest wymieniana jako jedna z czołowych osób, które mogą stracić swoje stanowisko przy ewentualnej rekonstrukcji rządu.
Przesunięcia z rządu do PE planuje jednak koalicjant Polski 2050 - PSL. Według zapowiedzi Władysława Kosiniaka-Kamysza, do Strasburga typowany jest minister rozwoju i technologii, a wcześniej europoseł - Krzysztof Hetman.