Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Grodzki chciał brać w obronę Lenza. Poważnie minął się z faktami

Były marszałek Senatu RP, senator KO, Tomasz Grodzki, próbował bronić klubowego kolegi, Tomasza Lenza, w sprawie zabiegu w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim. Dziennikarz WP wykazał jednak, że Grodzki mocno minął się z prawdą, przedstawiając okoliczności zabiegu krewnego senatora z KO.

W mijającym tygodniu portal wp.pl ujawnił sytuację, do jakiej miało dojść w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim 15 marca 2026 r. Tam, z pominięciem procedur, miano dokonać zabiegu na krewnym senatora Koalicji Obywatelskiej, Tomasza Lenza, a żeby zabieg został przeprowadzony, anestezjolog i ordynator chirurgii musieli opuścić dyżur intensywnej terapii.

"Według informacji portalu, Lenz wraz z bliskim weszli do szpitala i - pomijając izbę przyjęć - od razu skierowali się do pokoju zabiegowego na oddziale chirurgii. Niedługo potem do lecznicy, parkując na podjeździe dla karetek, przybył honorowy konsul Republiki Tunezji w Polsce, Lotfi Mansour. To również członek Koalicji Obywatelskiej, prywatnie lekarz. Senator i jego krewny szpital opuścili około 19, tego samego dnia"

– pisaliśmy na Niezalezna.pl, powołując się na informacje Wirtualnej Polski.

Dyrektor szpitala uruchomił postępowanie wyjaśniające, oznajmiając, że nie może wspomnianego zabiegu rozliczyć w ramach NFZ i nie wie, kto za procedurę zapłaci. Nie wykluczył też zawiadomienia do prokuratury.

Lenz wystosował po publikacji oświadczenie, twierdząc, że "materiał nie oddaje rzeczywistego przebiegu zdarzeń dotyczących świadczenia zdrowotnego udzielonego mojemu małoletniemu synowi". Przekonywał, że "zabieg został wykonany w warunkach szpitalnych przez lekarzy pełniących w tym dniu dyżur, z zachowaniem właściwych procedur medycznych".

Grodzki kontra fakty

Tomasz Lenza bronił inny senator KO, lekarz, Tomasz Grodzki. Najpierw twierdził, że "jedynym grzechem" było to, że Lenz z synem weszli od razu na oddział, a nie na izbę przyjęć. Potem Grodzki przekonywał w Kanale Zero, że "w szpitalu było pusto, nie było żadnej kolejki, a dziecko wymagało pilnego zabiegu". Mówił także, powołując się na "potwierdzenie kolegów", że "na izbie przyjęć podobno nie było nikogo".

Słowa Grodzkiego zweryfikował dziennikarz WP, Michał Janczura. 

"Tak kłamie senator, profesor, lekarz (niedawno trzecia osoba w państwie), tylko po to żeby bronić partyjnego kolegi!"

- napisał w mediach społecznościowych Janczura.

Jak wynika z ustaleń Janczury, 15 marca przez całą dobę izba przyjęć aleksandrowskiego szpitala przyjęła 31 osób, a w momencie przybycia Lenza z członkiem rodziny do placówki - na izbie przebywało 8 osób w trybie nagłym, a w czasie przebywania krewnego Lenza w szpitalu - na izbie było łącznie 17 osób. 15 marca interwencji chirurgicznej w tym czasie wymagało 10 osób.

Dziś rano Tomasz Lenz wraz z małżonką wystosowali oświadczenie dotyczące publikacji Wirtualnej Polski, zarzucając redakcji "trzy kłamstwa". Jednocześnie zapowiedział złożenie do prokuratury zawiadomienia ws. dyrektora szpitala w Aleksandrowie Kujawskim w związku z dokumentacją zabiegu.

 

Źródło: niezalezna.pl, wp.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej