Zdarzenie miało miejsce 15 marca. Według informacji portalu, około godziny 15, Lenz wraz z bliskim weszli do szpitala i - pomijając izbę przyjęć - od razu skierowali się do pokoju zabiegowego na oddziale chirurgii. Niedługo potem do lecznicy, parkując na podjeździe dla karetek, przybył honorowy konsul Republiki Tunezji w Polsce, Lotfi Mansour. To również członek Koalicji Obywatelskiej, prywatnie lekarz. Senator i jego krewny szpital opuścili około 19, tego samego dnia.
Dyrektor placówki Mariusz Trojanowski (również KO) powiedział portalowi, że uruchomił postępowanie wyjaśniające i przyznał, iż mogło dojść do naruszenia szeregu zasad, a nawet popełnienia przestępstwa. Oznajmił też, iż nie może wspomnianego zabiegu rozliczyć w ramach NFZ i nie wie, kto za procedurę zapłaci. Nie wyklucza, iż sprawa zostanie zgłoszona do organów ścigania.
Na pytania dziennikarzy w tej sprawie nie odpowiedział za to Lenz. Zamiast tego zakazał redakcji zbierania informacji na ten temat i zagroził krokami prawnymi. Jak podaje wp.pl, podobnie zareagował Mansour.
"Mamy w Polsce problem z równością dostępu do świadczeń. Wszystko dlatego, że szpitale są łupami politycznymi. Powszechną praktyką są telefony do dyrekcji i ordynatorów, że trzeba kogoś przyjąć: już, natychmiast. Najlepiej, żeby personel czekał na oddziale na tego "specjalnego" pacjenta. W sytuacji, w której potrzeby są większe niż możliwości finansowe NFZ, problem jest tym dotkliwszy. Pacjenci z pieniędzmi i znajomościami rywalizują o te same świadczenia z pacjentami, którzy nie mają do kogo zadzwonić i załatwić miejsca w kolejce. To jest totalna patologia, którą w pewnym stopniu mógłby ukrócić centralny system rejestracji, gdyby weryfikował wpychanie pacjentów w kolejkę"
– skomentował sprawę rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski.
Do tematu na antenie Telewizji Republika odniosła się poseł PiS Anna Semeniuk-Patkowska. - Postanowili pojechać do szpitala i zamówić sobie bez rejestracji, bez informowania, szpitala, z lekarzem prawdopodobnie który nie pracuje na co dzień w tym szpitalu, wykonać zabieg chirurgiczny - powiedziała.
"To zabieg wykonany na telefon"
– podkreśliła.
Jak dodała, "chirurg [z samochodu] wyszedł z siatką, wszedł do szpitala, w którym nie pracuje, z siatką, jak rozumiem, [zawierającą] narzędzia chirurgiczne i anestezjologiczne". - To jest podważanie wiarygodności jakiejkolwiek placówki dzisiaj, niestety - stwierdziła.