Dzisiaj podczas konferencji prasowej, europoseł PiS, Adam Bielan, przypomniał, że Zielony Ład to także "szereg bardzo konkretnych rozwiązań, dyrektyw, które wpływają na koszty życia w Polsce albo wpłyną za chwilę".
- Wczoraj jedna z dyrektyw została ostatecznie przyjęta, prace nad nią zostały ostatecznie sfinalizowane. To jest dyrektywa dotycząca pojazdów ciężkich. Rada UE zatwierdziła bardziej rygorystyczne normy emisji CO2. Te normy są niezwykle wyśrubowane. Już w roku 2035 r. zgodnie z postanowieniami Unii Europejskiej, gminy, miasta będą miały zakaz kupowania nowych autobusów spalinowych. Te autobusy będą musiały być tylko i wyłącznie elektryczne. To spowoduje oczywiście wzrost kosztów transportu
– opowiedział Bielan, wskazując, że to może jeszcze bardziej pogłębić problem z dostępnością do transportu publicznego w Polsce.
Jak wskazuje PiS, nowe normy emisji oznacza kryzys branży transportowej, wzrost cen towarów, problemy w zaopatrzeniu oraz wyższe opłaty za bilety autobusowe.
🔴Kolejny cios w branżę transportową! pic.twitter.com/3pROLn0Ap7
— Prawo i Sprawiedliwość (@pisorgpl) May 14, 2024
- "Gazeta Wyborcza" szacuje, że wprowadzenie dyrektywy Euro 7 zwiększy koszt produkcji samochodu osobowego z silnikiem benzynowym o niespełna 200 euro, a samochodu z silnikiem diesla o około 450 euro. Jeżeli ktoś uważa, że to jest mało, to musi zwrócić uwagę na publikację z wczoraj dziennika "Rzeczpospolita", który w artykule szacuje, że koszt przeciętnego auta rodzinnego, które dzisiaj wynosi około 180 tysięcy złotych, wzrośnie o mniej więcej 20 tysięcy złotych, już na przełomie 2024 i 2025 r. Stanie się tak ze względu na śrubowanie kolejnych norm klimatycznych i to są właśnie bardzo szczegółowe rozwiązania, które zawarte są w Zielonym Ładzie - wyliczał Bielan.
Karski: Zielony Ład pogłębia dysproporcje
Według europosła PiS Karola Karskiego, "mamy do czynienia z sytuacją, w której Zielony Ład, ten model biznesowy ma spowodować pogłębienie dysproporcji w ramach Unii Europejskiej".
- Mamy do czynienia z sytuacją, w której wręcz modelowo widzimy, jak wprowadzając nowe rozwiązania, faworyzuje się jednych, a dyskryminuje drugich. Przy formalnie równych kryteriach mimo wszystko tracą ci, którzy w tej chwili są mniej zasobni i zyskują ci, którzy mają możliwość wprowadzania technologii, sposobów zarządzania, które są tutaj proponowane - powiedział.
Karski zwrócił uwagę, że "cele klimatyczne UE są absurdalne", a Unia Europejska emituje w skali świata mniej niż 8 proc. CO2.
Rozwijają się inne gospodarki. Unia Europejska traci konkurencyjność, ale widać w tym modelu biznesowym to nie konkurencyjność ma być czymś decydującym, co należy osiągnąć, tylko po prostu przekierowanie w nowe miejsca strumieni środków finansowych, od tych, którzy są mniej zasobni, którzy są bezpośrednimi konsumentami, do tych, którzy mają te nowe technologie, nowe produkty wytwarzać
– ocenił.