W sobotni wieczór doszło do kulminacji serii fałszywych zgłoszeń. Po anonimowych donosach dotyczących najpierw możliwego pożaru, a potem - zagrożenia życia osób przebywających w lokalu, służby - straż pożarna oraz policja - weszły siłowo, wyważając drzwi, do domu rodzinnego prezydenta Karola Nawrockiego w Gdańsku. Interwencja w lokalu trwała kilkanaście minut. Mieszkanie było puste. Wcześniej podobne zajścia miały miejsce w mieszkaniu prof. Sławomira Cenckiewicza; jeszcze wcześniej w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza oraz u innych dziennikarzy i współpracowników Telewizji Republika.
Dzisiaj z interwencją poselską w tej sprawie zjawili się w Komendzie Głównej Policji posłowie PiS - Łukasz Kmita i Paweł Szrot.
- Chcemy ustalić, czy polska policja jest bezbronna wobec tych działań, które uderzają w bezpieczeństwo państwa polskiego. Chcemy szczegółowo zobaczyć, jakie reakcje podjęła polska policja po tej serii zdarzeń, która miała miejsce, a w ostatnim czasie dotyczyły najbliższej osoby pana prezydenta - wskazał Kmita.
Powołując się na informacje "od byłych funkcjonariuszy i osób zajmujących się bezpieczeństwem", stwierdził, że zostały złamane wszystkie zasady dot. m.in. ochrony głowy państwa i jego najbliższego otoczenia.
- Mamy wiedzę, że gdy Donald Tusk otrzymywał ochronę, tą ochroną [objęte były] i miejsca, były chronione także najbliższe osoby z rodziny. W sytuacji pana prezydenta ktoś nie dopełnił obowiązków, ktoś tak naprawdę naraził głowę państwa i jego najbliższe otoczenie na niebezpieczeństwo. To są poważne zarzuty, dotyczące funkcjonowania państwa, bezpieczeństwa osób chronionych
- powiedział. Dodał, że "zawiodły policja i osoby, które powinny chronić otoczenie, pana prezydenta", a także minister spraw wewnętrznych, Marcin Kierwiński.
Odnosząc się do przebiegu samej akcji, Łukasz Kmita powiedział, że "mamy informację od służb, że na polecenie policji strażacy wyłamali drzwi, to standardowa procedura, że to nie policjanci dokonują wyważenia drzwi, tylko używani są strażacy".
- Tusk próbuje ratować wizerunek, że to strażacy podjęli taką decyzję w trosce od zdrowie i życie. Wygląda na to, że od samego początku zarówno od momentu wejścia do domu pana Sakiewicza, potem do powiadomienia, jakoby coś niebezpiecznego znajdowało się na posesji pana Jarosława Kaczyńskiego, a skończywszy na feralnej, dramatycznej w mieszkaniu mamy pana prezydenta, nie zadziałały żadne procedury, służby nie wyciągnęły żadnych wniosków, nie podjęto działań naprawczych i wygląda na to, jakby zlekceważono, także na szczeblu ministerialnym, działania, które powinny w trybie natychmiastowym zostać podjęte. Ile musi być takich przypadków, by państwo wreszcie zaczęło działać? - zapytał poseł PiS.
Jesteśmy z interwencją poselską w Komendzie Głównej Policji ➡️ Czy służby stały się narzędziem walki politycznej❓ Nie odpuścimy tej sprawy❗
— Prawo i Sprawiedliwość (@pisorgpl) May 25, 2026
Poseł PiS @PSzrot ⤵️ pic.twitter.com/jP7gBUIHWo