Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Dziennikarz śledczy w areszcie w Grójcu. Kraskowski 5 dni bez obrony

Dziennikarz śledczy Leszek Kraskowski już w sobotę 6 czerwca, tuż po zatrzymaniu, zażądał kontaktu z obrońcą – dowiedział się portal Niezależna.pl. Bezskutecznie. Prokuratura podjęła tylko jedną, nieskuteczną próbę kontaktu z obrońcą w poniedziałek po południu, a następnie w czwartek rano.

Według naszych – potwierdzonych informacji – w protokole zatrzymania, do którego doszło w sobotę 6 czerwca, znajduje się zmianka, że red. Kraskowski zażądał wówczas, aby powiadomić adwokata. Do czwartkowego poranka obrońca nie został skutecznie poinformowany o tym fakcie.  Jak to możliwe?

Dziwna przewlekłość

Do tej pory nie mam dostępu do akt postępowania, nie mam możliwości kontaktu z klientem. To jest kuriozum, które w XXI wieku w środku Europy w ogóle nie powinno mieć miejsca

 - relacjonował w czwartek rano w radiu Wnet mec. Łukasz Pawelski, obrońca zatrzymanego dziennikarza Leszka Kraskowskiego.

Dopiero w czwartek przed 12.00 działający z substytucji mec. Pawelskiego prawnik został zaproszony do prokuratury. 

Jak się dowiedzieliśmy, dopiero w  czwartek rano Prokuratura Okręgowa w Warszawie zdecydowała się  podjąć kontakt z obrońcą red. Kraskowskiego, aby umożliwić mu dostęp do akt śledztwa. Widzenie mecenasa z dziennikarzem, który przebywa obecnie w areszcie w Grójcu też jeszcze nie nastąpiło.  

Jak poinformował portal Niezależna.pl rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba, „od rana w czwartek prokurator referent postępowania Arkadiusz Buśkiewicz bezskutecznie próbuje dodzwonić się do mecenasa, ażeby udostępnić całość akt i dać niezbędne dokumenty uprawniające do widzenia z klientem”.  

Skiba uznał, że oskarżenia w mediach obrońcy Kraskowskiego, że uniemożliwia się mu zapoznanie z materiałami sprawy, to „bezczelność”. „ Jeżeli prokurator chodzi po rozgłośniach radiowych, a nie odbiera telefonu od prokuratury, to uznaję to jako bezczelność” – ocenił rzecznik.

Dlaczego prokuratura nie skontaktowała się z mecenasem wcześniej niż w czwartek? Według naszych informacji, dopiero wczoraj po 14.00 prokurator Buśkiewicz sam zaczynał zapoznawać się z materiałami. Warszawska prokuratura przejęła w środę sprawę na wniosek Prokuratury Rejonowej w Piasecznie, która współpracuje z tamtejszą komendą policji. To właśnie jej komendant ma w tej sprawie status pokrzywdzonego.

Dlaczego więc Prokuratura Rejonowa w Piasecznie od soboty nie podjęła się kontaktu z obrońcą?  „W rejonie nie było złożonego pełnomocnictwa, ani upoważnienia do obrony. Był skierowany przez prokuratora dodatkowy wniosek do sądu o ustanowienie obrońcy.   Jest ustanowiony obrońca z urzędu. Był ustanowiony w sprawie, która została dołączona do postępowania. Formalnie jednego obrońcę mamy” – twierdzi Skiba. 

Kalendarium zdarzeń

Przypomnijmy- dziennikarz śledczy Leszek Kraskowski został zatrzymany w sobotę 6 czerwca o godz .19:40. Dokładnie w tym samym dniu, w którym który – według prokuratury – miał mailem skierować groźby wobec komendanta piaseczyńskiej policji Macieja Cepila. Już w sobotę zrealizowano przeszukanie, w którym wykryto u dziennikarza broń gazową. Prokuratura sporządziła wniosek do sądu o tymczasowy areszt w wymiarze 3 miesięcy w poniedziałek 8 czerwca. We wtorek sąd w Piasecznie zgodził się na to rozwiązanie. Sprawa toczyła się bez udziału obrońcy.

Pełnomocnik dziennikarza dostał informację o posiedzeniu aresztowym od pracownika sądu we wtorek tuż przed godz. 10.00. A o 10.00 rozpoczęło się posiedzenie….Obrońca nie był w ogóle informowany - a powinien na życzenie swojego klienta, co miało miejsce - o zatrzymaniu Leszka Kraskowskiego i przeszukaniu u niego 6 czerwca.  

Pierwszy, nieudany, kontakt z jego obrońcą nastąpił dopiero w poniedziałek 8 czerwca po godz. 16.30.  Dzwoniła Prokuratura Rejonowa w Piasecznie. Mecenas próbował oddzwonić. Bezskutecznie. Nikt nie odbierał telefonu. We wtorek 9 czerwca od 8.30 znowu próbował skontaktować się ze śledczymi. Znów bez efektu. Dopiero tuż przed samą rozprawą, gdy było za późno, aby na nią dotrzeć odezwał się pracownik sądu. Według naszych informacji,  prokuratura sporządziła notatkę, w której wykazuje, że próbowała kontaktować się z obrońcą. Oprócz jednej, nieskutecznej próby telefonu, obrońca nie otrzymał od śledczych żadnego SMS-a, czy maila. Dopiero w czwartek – piąty dzień po aresztowaniu prokuratura podjęła się kolejnej próby kontaktu. 

W sobotę 6 czerwca przeszukano nie tylko samochód dziennikarza, ale i jego miejsce zamieszkania. Powstał pełen spis i opis zabezpieczonych rzeczy. Jakie materiały, nad którymi pracował red. Kraskowski znalazły się w posiadaniu śledczych? Została zabezpieczona m.in. telefon i dokumentacja medyczna dziennikarza. Co jeszcze? Śledczy nie informują.

Połączenie śledztw. "Ekonomika procesowa"

Sąd Rejonowy w Piasecznie, wydając zgodę na areszt posiłkował się zeznaniami trzech świadków – komendanta piaseczyńskiej policji Macieja Cepila i jego zastępcy Marcina Kwiatkowskiego oraz żony dziennikarza. Skąd taki dobór? Dlaczego nie ma zeznań osób, które brały udział w zatrzymaniu dziennikarza?

W środowym komunikacie Prokuratura Okręgowa w Warszawie napisała, że żona Leszka Kraskowskiego w zeznaniach wskazała, że „z uwagi na dotychczasowe zachowanie, obawia się, że może on zrobić krzywdę jej lub innym osobom”. „W aktach sprawy znajdują się informacje o tym, że Leszek K. może dopuszczać się czynów z użyciem przemocy – posiada on liczne rejestracje w bazach policyjnych, jak również postawiono mu zarzut dot. znęcania się nad własną rodziną” – stwierdzili śledczy. 

Pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Piasecznie prowadzone było postępowanie o czyn z art. 207 § 1 kk, który miał być popełniony przez dziennikarza na szkodę osób najbliższych. Sprawa ta pozostawała zawieszona z uwagi na to, że – jak twierdzą we wczorajszym komunikacie śledczy – „podejrzany nie stawia się na wezwania i nie można z nim przeprowadzić czynności”.  

Okazuje się, że po zatrzymaniu red. Kraskowskiego w innej sprawie (dot. gróźb i nielegalnego posiadania broni) i przedstawieniu zarzutów, sprawa rzekomego nękania rodziny została przez prokuraturę natychmiastowo do niej dołączona. Dlaczego? Jak tłumaczy nam prok. Skiba „z uwagi na ekonomikę procesową”. „Nie chcemy uzyskiwać dwóch opinii sądowo-psychiatrycznych i płacić za nie” -  twierdzi. 

Czy mail, z pogróżkami wobec komendanta został rzeczywiście wysłany przez red. Kraskowskiego? Czy ktoś się nie podszył używając metody spoofingu? Czy została dokonana lub chociaż rozpoczęta analiza informatyczna? Na tym etapie nie prokuratura nie chce tego ujawnić.

Źródło: Niezależna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska