Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Dulkiewicz na Westerplatte wspominała... oblężenie Leningradu. "Idealne miejsce i czas"

Dziś uroczystości upamiętniające wybuch II wojny światowej na Westerplatte prezydent Gdańska, Aleksandra Dulkiewicz, wykorzystała, by przypomnieć o... oblężeniu Leningradu. Michał Rachoń zauważył, że "po raz kolejny w tym miejscu mamy prezentowanie wizji historii niezgodnej z polskim interesem narodowym".

Na Westerplatte dziś o świcie odbyły się uroczyste obchody upamiętniające wybuch II wojny światowej, wywołany atakiem niemieckiej Rzeszy na Polskę 1 września 1939 r. 

- Prawda i odpowiedzialność wymaga z jednej strony ich powtarzania, ale z drugiej - wymaga od dziś rządzących także świadomości, że istnieje prawda o II wojnie światowej, która jest słabo słyszalna u naszych zachodnich sąsiadów, u naszych sojuszników, w Berlinie. (…) Prawda, której nie zna, albo nie chce poznać Europa. Prawda, która nie dociera za Atlantyk; prawda, z którą wielki problem niestety mają także rządzący. A musimy wszyscy powtarzać i uzmysłowić sobie, że to boli, ale jest potrzebne - że Niemcy nie potrzebowali Adolfa Hitlera, by gardzić Polską, Polkami, Polakami i polskością - mówił podczas uroczystości prezydent RP, Karol Nawrocki.

Obok głowy państwa, w porannych wydarzeniach na Westerplatte brali udział również szef rządu, Donald Tusk, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, a także prezydent Gdańska, Aleksandra Dulkiewicz.

Przemówienie prezydent Dulkiewicz zwróciło szczególną uwagę, a konkretnie jeden jego fragment, w którym przypomniała o... oblężeniu Leningradu. Padło to w kontekście rocznic wydarzeń, "które dowodzą, jak okrutnie wojna obchodzi się z cywilami".

- 85 lat temu rozpoczęło się także jedno z najtragiczniejszych oblężeń w historii, blokada Leningradu. Niemal 900 dni ludzie uwięzieni w swoich domach zmagali się ze skrajnym niedostatkiem i mrozem sięgającym -40 stopni. Opisy, do czego głód zdolny jest pchnąć człowieka, ścinają krew w żyłach. Nawet milion cywilów straciło życie

- mówiła Dulkiewicz.

Przypomniała też o powstaniu niemieckiego obozu zagłady Kulmhof am Nehr, a także o czystkach etnicznych prowadzonych przez Związek Sowiecki.

Czy w istocie 1 września, kiedy 87 lat temu rozpoczęła się wieloletnia hekatomba Polaków zgotowana przez Niemców i Sowietów, jest najlepszą okazją do przypomnienia oblężenia Leningradu?

Wypowiedź Aleksandry Dulkiewicz o oblężeniu Leningradu komentowana była na antenie TV Republika.

- Można 1 września zastanowić się nad ofiarami oblężenia Leningradu, w czasie kiedy jeden totalitarny reżim, który zniszczył Polskę, walczył z drugim totalitarnym reżimem, który w trakcie tej samej wojny niszczył Polskę, pani prezydent Gdańska znajduje czas, 1 września, żeby się nad tym pochylić

- zauważył Michał Rachoń, dyrektor programowy stacji.

Rachoń dodał, że "po raz kolejny w tym miejscu mamy prezentowanie wizji historii niezgodnej z polskim interesem narodowym".

- Nie jestem zdziwiony, bo panią Dulkiewicz wielokrotnie słyszałem i wielokrotnie opowiadała niestworzone rzeczy. To, że w tym momencie, w tak ważnym dniu, po raz kolejny opowiada takie rzeczy, sprzeczne z polską racją stanu, to coś, do czego politycy KO nas przyzwyczajali. Mamy do czynienia z ludźmi, którzy z jednej strony są niewyedukowani historycznie, a z drugiej strony mają na celu zakłamywanie prawdy historycznej

- dodał poseł PiS, Andrzej Śliwka.

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska