Na Westerplatte dziś o świcie odbyły się uroczyste obchody upamiętniające wybuch II wojny światowej, wywołany atakiem niemieckiej Rzeszy na Polskę 1 września 1939 r.
- Prawda i odpowiedzialność wymaga z jednej strony ich powtarzania, ale z drugiej - wymaga od dziś rządzących także świadomości, że istnieje prawda o II wojnie światowej, która jest słabo słyszalna u naszych zachodnich sąsiadów, u naszych sojuszników, w Berlinie. (…) Prawda, której nie zna, albo nie chce poznać Europa. Prawda, która nie dociera za Atlantyk; prawda, z którą wielki problem niestety mają także rządzący. A musimy wszyscy powtarzać i uzmysłowić sobie, że to boli, ale jest potrzebne - że Niemcy nie potrzebowali Adolfa Hitlera, by gardzić Polską, Polkami, Polakami i polskością - mówił podczas uroczystości prezydent RP, Karol Nawrocki.
Obok głowy państwa, w porannych wydarzeniach na Westerplatte brali udział również szef rządu, Donald Tusk, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, a także prezydent Gdańska, Aleksandra Dulkiewicz.
Przemówienie prezydent Dulkiewicz zwróciło szczególną uwagę, a konkretnie jeden jego fragment, w którym przypomniała o... oblężeniu Leningradu. Padło to w kontekście rocznic wydarzeń, "które dowodzą, jak okrutnie wojna obchodzi się z cywilami".
- 85 lat temu rozpoczęło się także jedno z najtragiczniejszych oblężeń w historii, blokada Leningradu. Niemal 900 dni ludzie uwięzieni w swoich domach zmagali się ze skrajnym niedostatkiem i mrozem sięgającym -40 stopni. Opisy, do czego głód zdolny jest pchnąć człowieka, ścinają krew w żyłach. Nawet milion cywilów straciło życie
- mówiła Dulkiewicz.
Tak, nie przesłyszeliście się.
— chrzanik (@chrzanikx) September 1, 2026
Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska, na obchodach rocznicy napaści Niemiec na Polskę, stojąc na Westerplatte, wspomniała o cywilnych ofiarach… oblężenia Leningradu pic.twitter.com/TYNg0X1ysG
Przypomniała też o powstaniu niemieckiego obozu zagłady Kulmhof am Nehr, a także o czystkach etnicznych prowadzonych przez Związek Sowiecki.
Czy w istocie 1 września, kiedy 87 lat temu rozpoczęła się wieloletnia hekatomba Polaków zgotowana przez Niemców i Sowietów, jest najlepszą okazją do przypomnienia oblężenia Leningradu?
Wypowiedź Aleksandry Dulkiewicz o oblężeniu Leningradu komentowana była na antenie TV Republika.
- Można 1 września zastanowić się nad ofiarami oblężenia Leningradu, w czasie kiedy jeden totalitarny reżim, który zniszczył Polskę, walczył z drugim totalitarnym reżimem, który w trakcie tej samej wojny niszczył Polskę, pani prezydent Gdańska znajduje czas, 1 września, żeby się nad tym pochylić
- zauważył Michał Rachoń, dyrektor programowy stacji.
Rachoń dodał, że "po raz kolejny w tym miejscu mamy prezentowanie wizji historii niezgodnej z polskim interesem narodowym".
- Nie jestem zdziwiony, bo panią Dulkiewicz wielokrotnie słyszałem i wielokrotnie opowiadała niestworzone rzeczy. To, że w tym momencie, w tak ważnym dniu, po raz kolejny opowiada takie rzeczy, sprzeczne z polską racją stanu, to coś, do czego politycy KO nas przyzwyczajali. Mamy do czynienia z ludźmi, którzy z jednej strony są niewyedukowani historycznie, a z drugiej strony mają na celu zakłamywanie prawdy historycznej
- dodał poseł PiS, Andrzej Śliwka.