Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Dramat na warszawskiej stacji paliw

Dramatyczna sytuacja miała miejsce w Warszawie. Na jednej ze stacji paliw na Pradze-Północ spłonął samochód. Pojazd stał tuż obok dystrybutorów. Tylko dzięki błyskawicznej reakcji strażników miejskich nie doszło do tragedii – poinformował w czwartek inspektor Jerzy Jabraszko z referatu prasowego Straży Miejskiej m.st. Warszawy.

Autor:

Jak przekazał strażnik do pożaru doszło ok. godz. 2.30. Radiowóz straży miejskiej jechał ulicą 11 Listopada. Gdy dojechał do ulicy Kowieńskiej, funkcjonariusze zobaczyli ogień.

Palił się samochód. Wielkie płomienie wydobywały się z tylnej części pozbawionego tablic rejestracyjnych opla. Obejmowały już środek pojazdu. Najgorsze, że auto stało na stacji benzynowej. Od dystrybutorów z paliwem dzieliły je zaledwie 2-3 metry, a od kamienic po drugiej stronie ulicy nie więcej niż 15 metrów

– relacjonuje inspektor Jerzy Jabraszko.

Strażnicy wezwali na miejsce straż pożarną, a sami z bagażnika radiowozu wyjęli gaśnicę i przystąpili do gaszenia pożaru.

Mała gaśnica szybko się jednak wyczerpała. Funkcjonariusze zauważyli przy budynku stacji paliw dużą gaśnicę przemysłową i z niej skorzystali. Nie tylko gasili płomienie, ale też próbowali chłodzić zbiornik paliwa, by nie doszło do wybuchu. Po zużyciu jednej gaśnicy strażnicy zobaczyli wewnątrz auta iskrzące się i tlące przewody. Na szczęście na stacji była jeszcze jedna przemysłowa gaśnica. I również jej użyli funkcjonariusze przed przyjazdem straży

– przekazał inspektor Jerzy Jabraszko.

Strażnik dodał, że gdy pożar został ugaszony do funkcjonariuszy podeszło dwóch młodych mężczyzn, którzy przyglądali się całej akcji gaśniczej.

Próbowali wypytywać funkcjonariuszy o przyczyny pożaru i szczegóły akcji, ale wydano im polecenie, by odeszli na bezpieczną odległość

– poinformował strażnik.

Po chwili na miejsce przyjechała straż pożarna i zajęła się zabezpieczeniem pojazdu, aby ponownie się nie zapalił. Na stacji pojawił się też patrol policji. Funkcjonariusze przejrzeli i zabezpieczyli monitoring na stacji, a obaj mężczyźni zostali zatrzymani. Kamery zarejestrowały ich obecność na stacji tuż przed pożarem. Podczas sprzątania po akcji ratowniczej na pobliskim trawniku znaleziono tablice rejestracyjne.

Kilkanaście minut później na miejscu zjawiła się zdenerwowana właścicielka stacji, która podziękowała strażnikom za ugaszenie pożaru. Powiedziała, że kilka godzin wcześniej dokładnie umyła ciśnieniową myjką i detergentem podjazd do dystrybutorów. Gdyby nie to, ogień szybko znalazłby do nich drogę

– powiedział inspektor Jerzy Jabraszko.

Autor:

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane