Prowadząca wspomniała o doniesieniach o planowanej delegacji do Kijowa, w której znaleźć mają się prezydent Francji, Emmanuel Macron, kanclerz Niemiec, Olaf Scholz i premier Włoch, Mario Draghi.
- Wszystkie te osoby można jednym mianownikiem określić i jest to mniejsza-większa, w zależności od osoby, skłonność do pójścia na kompromis z Federacją Rosyjską kosztem Ukrainy. (...) Wiemy już, nie wiemy na ile oficjalnie, że jak na razie prezydent Francji do Kijowa się nie wybiera, nie wiemy, jak pozostali - wskazała. Dodała, że pojawiają się ze strony państw zachodniej Europy oświadczenia o pozwoleniu Rosji "na wyjście z twarzą z tej sytuacji", "że Ukraina musi coś poświęcić".
- Czy możemy się obawiać, że jest przez część państw europejskich szykowana misja - użyję słowa, które padło ostatnio w mediach niemieckich, kopiuj-wklej z przemówienia Władimira Putina - "neutralizacji" Ukrainy? - zapytała Katarzyna Gójska.
- Należy się cieszyć, że jeśli ta delegacja dojdzie do skutku w najszerszym składzie, to trafi do Kijowa, a nie do Moskwy, żeby kontynuować rozliczne rozmowy telefoniczne. Ukraina poświęciła krew i życie swoich obywateli, żołnierzy, mieszkańców Buczy, zabitych i pochowanych w masowych grobach, wywożonych, jak w Mariupolu, przez rosyjskich barbarzyńców na obrzeża miasta i tam grzebanych. Jeżeli ktoś mówi, że to Ukraina powinna coś poświęcić, to jego kondycja moralna zostawia wiele do życzenia. Jeśli ktoś mówi, że mamy pozwolić Rosji wyjść z twarzą... Z czego mamy pozwolić Rosji wyjść z twarzą? Z wojny napastniczej? Z tego, że zachowuje się jak terrorysta?
- pytał Fogiel.
- To, że na rozkaz Putina rosyjscy sołdaci dokonują zbrodni wojennych i dopuszczają się ludobójstwa, to nie jest sytuacja, z której się wychodzi z twarzą. To sytuacja, z której wychodzi się na salę sądową w kategorii oskarżonego - dodał.
Katarzyna Gójska pytała o jedność środowiska politycznego wobec bezpieczeństwa Polski w kontekście wojny na Ukrainie. - Ono jest deklarowane, niemal wszystkie stronnictwa w polskim parlamencie deklarują wsparcie dla Ukrainy, poparcie dla wszelkich działań Polski zmierzających do podniesienia bezpieczeństwa, poparcie deklarują dla projektów wspierających pomoc Ukrainie. W deklaracjach jest postęp w stosunku do tematu Białorusi, ale jak to wygląda naprawdę?
Radosław Fogiel odpowiedział, że "w sferze deklaracji jest pewien postęp".
- Przynajmniej nie padają słowa, które padały pewien czas temu. (...) Gdy przyjechał Mariusz Błaszczak, szef MON, wiele miesięcy temu z wizyty w Turcji i przywiózł informację o tym, że spotkał się z producentem dronów Bayraktar i powiedział, że Polska je zakupi, (...) to co robiła wtedy nasza szanowna, zatroskana teraz opozycja? Wieszali na ministrze psy, mówiąc, że "co to jest za decyzja? co to jest za zakup?", z wyższościowego podejścia starano się powiedzieć, że coś mu wciśnięto. Tego typu wypowiedzi ze strony KO padały w mediach i na komisji obrony narodowej. Teraz przynajmniej tego nie ma. Mam nadzieję, że przemiana u niektórych jest szczera. Posłowie Lewicy, pamiętamy jak krytykowali WOT, a teraz część z nich, z województwa podlaskiego, postulują powołanie dodatkowych sił terytorialnych w tym województwie
- mówił rzecznik PiS.
Prowadząca zaznaczyła, że wciąż zgody nie ma jednak w kwestii wyłączenia wydatków na obronność z dyscypliny budżetowej - konstytucyjnego limitu zadłużenia.
- Musimy zmodernizować polską armię w bardzo szybkim tempie, stąd taka aktywność ministra Błaszczaka, który niemal prosto z USA, gdzie negocjuje zakup Abramsów czy wysyła list intencyjny ws. zakupu kolejnych baterii rakiet HIMARS, nowoczesnej artylerii rakietowej, jedzie prosto do Korei, by rozmawiać o zakupie koreańskich czołgów. (...) Koszty będą wysokie, ale wciąż niższe niż cena naszego bezpieczeństwa. Dziwi mnie, że ta propozycja, która wymaga zmiany konstytucji, jest tak kontestowana przez opozycję, mimo że w sąsiednich Niemczech, które bardzo często są punktem odniesienia dla niektórych w Polsce, przyjęto w parlamencie zgodę na stworzenie specjalnego funduszu na cele obronne - dodał Fogiel.