Obostrzenia wprowadzone przez Ministerstwo Zdrowia zdają się ignorować specyfikę aglomeracji śląskiej, gdzie granice między poszczególnymi miastami wyznacza niekiedy jedynie szerokość ulicy. Mieszkańcy powiatów "żółtych", "zielonych" i "czerwonych" spotykają się niemal codziennie – w miejscach pracy i środkach transportu. Te same osoby w swoim mieście muszą nosić maseczki w przestrzeni publicznej, ale poza jego granicami, mogą je już swobodnie zdejmować
– napisała prezydent w liście do ministra, opublikowanym przez jastrzębski magistrat.
W miniony piątek niespełna 90-tysięczne Jastrzębie-Zdrój dołączyło do sąsiednich powiatów rybnickiego i wodzisławskiego, już tydzień wcześniej objętych, wraz z Rudą Śląską i Rybnikiem, tzw. czerwoną strefą epidemiczną. Strefy czerwone to powiaty, gdzie liczba zakażeń wykrytych w ciągu ostatnich 14 dni przekroczyła 12 osób na 10 tys. mieszkańców. Strefy żółte – te, gdzie nowych zakażeń było od 6 do 12. Wcześniej Jastrzębie-Zdrój było w strefie żółtej.
Jak napisała w liście do ministra Łukasza Szumowskiego prezydent Jastrzębia-Zdroju, decyzja o objęciu miasta czerwoną strefą była zaskoczeniem dla samorządu i mieszkańców miasta.
"Nasi mieszkańcy nie rozumieją, dlaczego – w obliczu stosunkowo niewielkich dziennych wzrostów zachorowań – podjęto akurat taką decyzję. Jeszcze w czerwcu, gdy notowaliśmy znacznie większą liczbę zakażeń, miasto nie było poddawane innym restrykcjom niż pozostałe części kraju"
– wskazała Anna Hetman.
Jej zdaniem "wybiórcze ograniczenia" uderzają przede wszystkim w lokalnych przedsiębiorców i w mieszkańców.
– czytamy w liście.
Prezydent przypomniała, że wysoki wskaźnik zakażeń koronawirusem w Jastrzębiu wiąże się z przeprowadzaniem masowych testów wśród górników. "W innych regionach kraju tego typu badania nie były wykonywane na tak dużą skalę. Trudno zatem ich wyniki porównywać" – napisała.
Po objęciu miasta czerwoną strefą mieszkańcy Jastrzębia-Zdroju muszą mierzyć się z ograniczeniami, których nie ma w miejscowościach ościennych.
"Nie mogą uczestniczyć w zabiegach rehabilitacyjnych, wydarzeniach sportowych czy kulturalnych. Takie obostrzenia nie obowiązują u naszych sąsiadów. Świetnym przykładem takiego paradoksu może być działalność klubów fitness czy siłowni. W Jastrzębiu-Zdroju liczba osób uczęszczających do tego typu miejsc jest ograniczona, podczas gdy już kilka kilometrów dalej analogiczne firmy działają w mniej restrykcyjnych warunkach. Podobny problem dotyczy limitów związanych z organizacją wesel"
– wyliczała prezydent miasta, wskazując, że podczas tych imprez bawią się mieszkańcy różnych powiatów.
"Samo miejsce tego typu spotkań – pod względem epidemiologicznym – ma charakter drugorzędny. Niezwykle istotne jest natomiast dla właścicieli domów weselnych, restauracji czy innych lokali gastronomicznych, znajdujących się na tym terenie. Ich goście nie zrezygnują z organizacji imprez – przeniosą je tylko do sąsiedniego powiatu. Taka sytuacja nie spowoduje zahamowania zachorowań, a jedynie odpływ klientów do ościennych miast, a co za tym idzie – pogorszenie już trudnej sytuacji naszych przedsiębiorców"
– argumentowała Anna Hetman.
Samorządowców niepokoi także – jak napisała prezydent – "chaotyczność decyzji podejmowanych w Ministerstwie Zdrowia".
"Trudno nam zaakceptować sytuację, w której o wprowadzanych ograniczeniach dowiadujemy się dzień wcześniej, podczas konferencji prasowej, a szczegółowych wytycznych musimy szukać w mediach społecznościowych. Informacje te są często niekompletne, a przepisy niespójne. Jeśli chcemy ograniczyć rozprzestrzenianie się koronawirusa – a w oczywisty sposób taki cel przyświeca nam wszystkim – powinniśmy działać w skoordynowany i przemyślany sposób"
– ocenia prezydent Hetman.
Jej zdaniem "decyzje wprowadzane ad hoc, bez porozumienia z władzami samorządowymi i znajomości specyfiki danego regionu, nie służą ani stabilności życia w mieście, ani wyhamowaniu epidemii". Mieszkańcy zaś – jak napisała prezydent miasta – "czują się napiętnowani".
Według danych sanepidu w Wodzisławiu Śląskim, który swoim zasięgiem działania obejmuje także Jastrzębie-Zdrój, od początku epidemii do wtorku w tym mieście potwierdzono 1741 przypadków koronawirusa, z czego 2 minionej doby. Wyzdrowiało 1556 osób, w tym 10 minionej doby – zakażonych pozostaje 185 mieszkańców miasta.
W kwarantannie jest 198 osób, a 290 objęto nadzorem epidemiologicznym. W szpitalach leczonych jest obecnie 10 osób zarażonych SARS-CoV-2. Z powodu COVID-19 zmarło 14 jastrzębian.
Według najnowszych danych sanepidu w województwie śląskim – gdzie zanotowano najwięcej w kraju zakażeń – koronawirusa wykryto u 18 959 osób (we wtorek poinformowano o 85 nowych przypadkach zakażenia w regionie, nie tylko wśród górników), z których 443 zmarły – we wtorek podano informację o śmierci kolejnych 8 mieszkańców województwa śląskiego, chorych na COVID-19. 84,7 proc. wszystkich zakażonych (16 060 osób) wyzdrowiało. W szpitalach regionu leczonych jest 275 osób z koronawirusem lub jego podejrzeniem.