Ruszyła procedura wyboru 15 sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa, ale czy zostaną oni wybrani w sposób zgodny z polskim prawem?
Wybory sędziowskiej części Krajowej Rady Sądownictwa prawdopodobnie doprowadzą do kolejnej odsłony w procesie całkowitego zniszczenia polskiego wymiaru sprawiedliwości. Wprowadzenie mechanizmów wyboru nieznanych ustawie, narzucenie przez Iustitię niewynikających z jakichkolwiek przepisów obowiązków prezesów sądów co do organizowania tychże wyborów, można postrzegać jako swoistą, pozornie niegroźną abberację. Wszystko wskazuje jednak na to, że wiązać się to będzie również z oczywistym naruszeniem przepisów prawa polegającym na ograniczeniu wyboru do listy jednej grupy sędziów z grona Iustitii oraz zignorowaniu kandydatów sugerowanych przez partie opozycyjne (PiS i Konfederacji), które mają w przypadku tego wyboru stosowne uprawnienia.
Jakie to może mieć skutki?
W efekcie naruszenia prawa w procesie wyboru tejże swoistej neo-neoKRS może zostać oceniony jako wadliwy każdy proces z udziałem tego organu, który w przyszłości podlegać będzie ocenie Sądu Najwyższego. A KRS to przede wszystkim opiniowanie powołań i awansów sędziowskich. W razie wątpliwości w tym zakresie również prezydent powołujący sędziów będzie mógł odmówić stosownych nominacji. To co planuje w odniesieniu do KRS rząd Tuska spowolni drastycznie działanie polskiego wymiaru sprawiedliwości. Już teraz wymiar ten cierpi na ogromną „zadyszkę”, zmiana KRS całkowicie go „zadusi”.
Jeżeli dodamy do tego prawdopodobne zignorowanie głosów co najmniej kilkudziesięciu, o ile nie kilkuset tysięcy obywateli podpisujących się obecnie na obywatelskich głosach poparcia dla kandydatów do KRS, to rodzi się zasadnicze pytanie o rzeczywisty charakter władzy zarówno ustawodawczej, jak i wykonawczej, która próbuje kształtować władzę sądowniczą w oderwaniu od woli społeczeństwa, a w oparciu o kastowość i korporacjonizm zawodowy. W efekcie wyboru neo-neoKRS okaże się bowiem, że kastowy sędzia z Iustitii, którego popiera 25 kolegów z tejże organizacji, będzie więcej wart niż sędzia popierany przez kilkadziesiąt tysięcy obywateli. To stworzy żałosny obraz nie tylko samej nowej KRS, ale również tych polityków, którzy taki wybór w Sejmie przeprowadzą.
Istnieje ryzyko, że tak wybrana KRS będzie oznaczała paraliż wymiaru sprawiedliwości. Czy i jak będzie można to naprawić?
Istnieją dwie drogi, które właściwe należy zastosować. Pierwsza - to oczywiście zmiana ustawowa. Powinna ona polegać na spłaszczeniu struktur sądownictwa, ale także na przeniesieniu licznych kategorii spraw do innych organów niż sądy. Głównie chodzi mi tu o notariat – byłem przed przejściem do Sądu Najwyższego przez wiele lat notariuszem, w tym w latach 2015-2018 członkiem Krajowej Rady Notarialnej. Notariusze doskonale radzą sobie z wszelkimi sprawami bezspornymi. Zupełnie nie widzę sensu po co, za pewnymi wyjątkami, sądy rejonowe nadal rozpatrują sprawy spadkowe, czy bezsporne podziały majątku. Zakładam, że połowa spraw rozpatrywanych w postępowaniu nieprocesowym może trafić przed notariuszy – to ogromnie odciąży sądownictwo. Przed wojną notariusze wydają nakazy zapłaty – dlaczego dziś wydaje je sąd – jest to zupełnie niezrozumiałe. W obliczu obecnego paraliżu sądowego, niezbędna będzie szybka zmiana ustawowa, po 2027 roku. Mam nadzieję, że będą ku niej warunki polityczne, bo obecnej niekompetencji rządzących społeczeństwo już długo nie wytrzyma.
Druga droga - to oczywiście zmuszenie sędziów do pracy, i to właściwie może mieć już miejsce teraz, bez zmian ustawowych. Brzmi to paradoksalnie, ale społeczeństwo musi być świadome, że przykładowo w Sądzie Najwyższym „pracuje” kilkudziesięciu sędziów, którzy w ogóle nie wykonują podstawowego obowiązku sędziowskiego, którym jest orzekanie lub orzekają w wybranych przez siebie konfiguracjach, odmawiając orzekania z sędziami powołanymi od 2018 r., często zwanych pogardliwie przez nich neosędziami.
🔵 UCHWAŁA
— Prawnicy dla Polski (@PRAWNICYdlaPOL) February 25, 2026
Stowarzyszenia „Prawnicy dla Polski”
z dnia 25 lutego 2026 r.
w sprawie poparcia kandydatury SSN prof. dr hab. Pawła Czubika
na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego 🔵
Stowarzyszenie „Prawnicy dla Polski” @PRAWNICYdlaPOL, kierując się troską o dobro… pic.twitter.com/C9AvSCecwI
I nie można temu przeciwdziałać?
To są dwie odmienne kategorie – nie orzekają bowiem pojedyncze osoby spośród nowych sędziów – moim zdaniem jednostki wyjątkowo słabe psychicznie, które nie poradziły sobie ze skalą pogardy, nienawiści ze strony kasty. To oczywiście oznacza również, że osoby te nigdy nie powinny trafić do sądownictwa. Zadaniem sędziego jest bowiem orzekać – niezależnie od nacisków zewnętrznych, a nie brać jedynie pełną pensję oraz korzystać z licznych przywilejów. Tu proste działania Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego polegające na wycofaniu przywilejów mieszkaniowych, odmowie zwrotu kosztów podróży czy wycofaniu zgody na jednoczesną pracę na uniwersytecie (skoro sędzia nie orzeka, a pracuje na uniwersytecie, to zapewne oznacza, że praca na uniwersytecie uniemożliwia mu orzekanie) szybko doprowadzą do jednoznacznych zmian – albo podjęcia orzekania albo rezygnacji ze statusu sędziowskiego.
W przypadku sędziów odmawiających orzekania z sędziami nominowanymi od 2018 roku, to sugerowałem już w listopadzie 2022 r. przy okazji orzekania w przedmiocie jednego z zagadnień prawnych na forum połączonych Izb: Cywilnej i Kontroli Nadzwyczajnej, że należy taką odmowę utożsamiać ze zrzeczeniem się statusu sędziowskiego, co pozwala Prezydentowi na przyjęcie rezygnacji z urzędu takich osób. Wówczas koncepcja ta nie spotkała się z pozytywną oceną Pierwszej Prezes. Myślę, że czas do tej koncepcji wrócić.
Odnosząc się do określenia „neosędzia” podkreślam, że nie wolno pozwalać na dehumanizację ludzi – także w kontekście stosowanej nomenklatury. Stoją za wprowadzaniem i używaniem takiego pojęcia ludzie wyjątkowo prymitywni - o wątpliwej reputacji. Prawdopodobnie to słowo, podobnie jak znane osiem gwiazdek wykorzystywane przez opozycję w latach 2015-2023, co już wiemy na pewno, zostało imputowane do języka przez putinowską agenturę m.in. osobiście Rubcowa - Pablo Gonzalesa. Kto je używa, sam sobie wystawia świadectwo.