Od kilku tygodni Rządowe Centrum Bezpieczeństwa - czasami kilka razy dziennie - alarmuje mieszkańców Lubelszczyzny oraz Podkarpacia o rosyjskich atakach na Ukrainie. Są to różne pory dnia oraz nocy. Potem, czasami szybciej, czasami później, przychodzi drugi SMS, informujący o braku zagrożenia.
Czarnek: atak jest na Ukrainę, a nie na Polskę
Tak częste alerty, tym bardziej w sytuacji, gdy nie ma bezpośredniego zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, wywołują frustrację części społeczeństwa. Inni zaś reagują paniką i strachem.
Do sprawy odniósł się dziś podczas konferencji prasowej w Lublinie prof. Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera.
Nie należy informować mieszkańców Lublina pięć razy dziennie, że trwa atak na Ukrainę. Atak na Ukrainę trwa od 24 lutego '22 roku. Dlaczego mamy pięć razy dziennie i w nocy dostawać informację, że trwa kolejny atak na Ukrainę? Atak jest na Ukrainę, a nie na Polskę.
– ocenił polityk PiS.
I dodał: "należy informować Polaków tylko i wyłącznie, mieszkańców Lublina, tylko i wyłącznie wtedy, kiedy atak jest na Polskę, kiedy w polską przestrzeń powietrzną coś wlatuje".
Jak wskazał: "mają rację mieszkańcy Lubelszczyzny, Podkarpacia, że tego rodzaju polityka informacyjna jest kontrskuteczna całkowicie, bo rzeczywiście, jeśli będzie jakiekolwiek zagrożenie realne, to większość ludzi, mieszkańców Lublina, może je zignorować, bo dzisiaj już ignoruje te pięć czy sześć niepotrzebnych zupełnie komunikatów w komórkach".