Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Co szósty bocian na świecie jest "Polakiem". W sierpniu wszystkie zrobią dokładnie to samo

Wracają co roku w to samo miejsce. Nie chodzi o kraj czy o region. One przylatują do swojego gniazda, na tym samym słupie, przy tym samym domu. Pokonują 10 tysięcy kilometrów nad Saharą, Egiptem i Turcją, żeby wylądować dokładnie tam, skąd odleciały w sierpniu. Na 280 tysięcy par bocianów żyjących na świecie 45 tysięcy gniaździ się w Polsce.

Są wsie, gdzie gniazd jest więcej niż domów

Na Podlasiu, kilkanaście kilometrów od Tykocina, leży wieś Pentowo. Oficjalnie nosi tytuł Europejskiej Wsi Bocianiej. W sezonie lęgowym na dachach, słupach i platformach można tam naliczyć kilkadziesiąt gniazd. Jest ich więcej niż budynków mieszkalnych.

Pentowo to nie wyjątek. Na Warmii, Mazurach, Podlasiu i Lubelszczyźnie bociany są częścią krajobrazu w sposób, którego mieszkańcy dużych miast sobie nie wyobrażają. W niektórych powiatach na jedno gniazdo przypada kilkanaście gospodarstw. W innych bocian siedzi dosłownie na co trzecim słupie.

Największe zagęszczenia bocianów pokrywają się z dolinami dużych i średnich rzek. Dolina Noteci i Warty w Wielkopolsce, dolina Baryczy na Dolnym Śląsku, dolina Biebrzy i Narwi na Podlasiu. Tam, gdzie zostały łąki, pastwiska i podmokłe tereny, bociany mają co jeść i gdzie żerować.

Byliśmy numerem jeden. Już nie jesteśmy

Przez dekady Polska była bezkonkurencyjnym liderem bocianiej ligi w Europie. Liczenie przeprowadzone na początku XXI wieku wykazało w naszym kraju 52 tysiące par lęgowych. Potem statystyka zaczęła się zmieniać. Intensywne rolnictwo, zaorywanie łąk, osuszanie mokradeł i wielkoobszarowe uprawy kukurydzy i rzepaku odebrały bocianom żerowiska. Populacja spadła o kilka tysięcy par. Pozycję lidera przejęła Hiszpania, która ma dziś 48 tysięcy par.

Najnowsze światowe liczenie, przeprowadzone w 2024 roku przez naukowców i wolontariuszy, wykazało w Polsce około 45 tysięcy par. Spadek zatrzymał się, a rok 2024 okazał się wyjątkowo dobry. Dr Marcin Tobółka z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, koordynator krajowy liczenia, nazwał to wprost "bocianim boomem."

Dwie ścieżki bocianiego przetrwania

Ornitolodzy zauważyli coś ciekawego. Polskie bociany podzieliły się na dwa obozy. Jedne trzymają się tradycyjnego krajobrazu, łąk, pastwisk i dolin rzecznych. Tam, gdzie rolnictwo wygląda tak samo jak sto lat temu, bocianów przybywa. W województwie lubuskim ich populacja wzrosła o 30 procent w ciągu dekady, w wielkopolskim o 20 procent. Drugie zaczęły żerować na składowiskach odpadów.

W okolicach Gorzowa, na Śląsku i w Wielkopolsce bociany coraz częściej szukają pokarmu wśród organicznych resztek na wysypiskach. To nie jest sielankowy obraz z pocztówki, ale bocianom to nie przeszkadza. Jedzenie jest, i to się liczy.
Tam, gdzie znikły łąki i podmokłe tereny, na Opolszczyźnie i Dolnym Śląsku, bocianów ubywa od lat.

Pod koniec sierpnia znikną wszystkie

Lipiec to ostatni pełny miesiąc, kiedy bociany są z nami. Pod koniec lipca młode zaczynają ćwiczyć dłuższe loty. W pierwszej połowie sierpnia na polach i łąkach zbierają się tak zwane sejmiki, czyli duże zgromadzenia bocianów szykujących się do odlotu.

Większość opuszcza Polskę w drugiej połowie sierpnia. Według tradycji ludowej ostatnie dorosłe odlatują na świętego Bartłomieja, 24 sierpnia.

Przed nimi 10 tysięcy kilometrów. Polskie bociany lecą na południe przez Słowację, Rumunię, Bułgarię i Turcję, omijając Morze Śródziemne przez cieśninę Bosfor, aż do Afryki. Podróż trwa dwa do trzech miesięcy. Na wiosnę wracają. Do tego samego gniazda, na ten sam słup, przy tym samym domu.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska