Co przyniesie 2020 r. w polskiej polityce? Co będzie najważniejszym tegorocznym wydarzeniem?
To, które jest pewne, to wybory prezydenckie i przynajmniej do czasu ich rozstrzygnięcia polska polityka wewnętrzna w znacznej mierze będzie się wokół nich koncentrowała. Bardzo możliwe, że duży wpływ na kampanię będą miały największe manewry NATO od czasów zakończenia zimnej wojny, czyli „Defender 2020”, które polegać będą na przerzucie ponad 20 tys. żołnierzy NATO, głównie amerykańskich, z centrum dowodzenia w Niemczech, do Europy Środkowej, Polski i państw bałtyckich. Sądzę, że powinno to być przedstawiane jako jeden z elementów umacniania bezpieczeństwa Polski i sprawności militarnej NATO w tym zakresie. Myślę, że z uwagi na skalę obu wydarzeń i ich zbieżność w czasie manewry będą miały wpływ na kampanię.
Które wydarzenia poza granicami Polski będą miały dla nas największe znaczenie?
Istotne będzie krzepnięcie relacji polsko-ukraińskich po ukonstytuowaniu nowego układu sił w tym kraju. Myślę, że po fiasku szczytu w formacie normandzkim, teraz przy wzmożonej aktywności Rosji w zakresie wojny propagandowej przeciwko Polsce nasze relacje z Ukrainą staną się bliższe. Kolejnym wyzwaniem jest sytuacja na Białorusi. Mamy tam do czynienia z rosyjskim naciskiem integracyjnym. Na kierunku zachodnim będziemy mieli rozstrzygnięcie w postaci załamania się (moim zdaniem) procedury impeachmentu wobec prezydenta Donalda Trumpa oraz jego zwycięstwo wyborcze jesienią tego roku. To będzie oddziaływało na relacje polsko-amerykańskie i je kształtowało. W tym roku czeka nas też rozstrzygnięcie kwestii budżetu unijnego na przyszłe lata. Komentarze i opinie na jego temat będą przedmiotem sporu politycznego w Polsce.
Jak wyglądać będą relacje na linii Polska–Bruksela. Czy skończy się konflikt między elitami brukselskimi a Polską, czy wręcz przeciwnie – będzie on eskalował?
Myślę, że z jednej strony będziemy mieli rozstrzygnięcie ws. brexitu, co zajmie uwagę unijnych elit i odwróci ją od innych kwestii, a z drugiej prawdopodobnie będziemy świadkami pogłębiającego się konfliktu rdzenia Unii – pod tym terminem rozumiem Niemcy i Francję – ze Stanami Zjednoczonymi. Widać to ostatnio na przykładzie urealnienia sankcji ws. Nord Stream 2. Oczywiście w tej sytuacji Polska i państwa bałtyckie opowiedzą się po stronie Stanów Zjednoczonych, gdyż projekty niemiecko-rosyjskie wyraźnie uderzają w nasze interesy i łamią solidarność unijną. A zatem będziemy mieli do czynienia z pogłębianiem tego konfliktu, chyba że Amerykanie rozstrzygną go szybko i zdecydowanie. Wtedy spierające się strony uznają, że wobec potęgi Stanów Zjednoczonych kontynuowanie tego sporu jest bezcelowe. Nie przewiduję jednak aż tak optymistycznego scenariusza. Nasz region będzie wciągany w te konflikty z uwagi na współpracę rosyjsko-niemiecką w wymiarze energetycznym i rosyjsko-francuską w wielorakim wymiarze. Prezydent Emmanuel Macron dawał tego ostatnio liczne dowody i to będzie przedmiotem konfliktu między rdzeniem unijnym a państwami, które odczuwają zagrożenie ze strony Rosji. Nie mówię tylko o Polsce, problem ten dotyczy wielu krajów, od Szwecji po Rumunię.
Czy Pana zdaniem w tym roku w Polsce nadal będzie się nasilał spór światopoglądowy? Czy kwestie obyczajowe wciąż będą odgrywały tak istotną rolę w polityce, czy może nastąpi jakaś racjonalizacja?
Myślę, że przynajmniej do wyborów prezydenckich nic się nie zmieni. Opozycja nie ma zbyt wielu argumentów merytorycznych, na które mogłaby się spierać. Jest to wygodne, nie wymaga wiedzy fachowej, wymaga tylko pewnego podniecenia emocjonalnego wyborców. Tutaj nie można pokazać żadnych liczb, żadnych tabel, w odróżnieniu od sporu dotyczącego np. budżetu. Ten spór mogą prowadzić aktywiści. Jest to spór natury ideologiczno-totalnej. Nie wymaga wykształcenia spierających się stron, wyłącznie umiejętności rozpalania emocji. To niekończący się konflikt. Jak długo decydenci polityczni myślą, że ten spór będzie im przysparzał wyborców, tak długo będzie on prowadzony. Myślę, że doprowadzi do bolesnej porażki opozycji, co nie znaczy, że ona wyciągnie z tego wnioski. Do tej pory nie wyciągała, więc myślę, że tym razem też tego nie zrobi.
Cały wywiad w "Gazecie Polskiej Codziennie"
Przed Państwem pierwszy numer „Codziennej” w 2020 roku.
— GP Codziennie (@GPCodziennie) January 1, 2020
Zapraszamy do punktów sprzedaży oraz na https://t.co/1HYRtWiDJA #GPC pic.twitter.com/p8jfTOCPkQ