Powyższe wypowiedzi to ostatnie publiczne wystąpienia minister zdrowia i prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia Filipa Nowaka podczas Forum Rynku Zdrowia. Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda chwaliła się inwestycjami.
– Myśląc o systemie ochrony zdrowia, o tym, co przed nami, co za nami, to mogę powiedzieć, że Centralna e-Rejestracja i to, co robimy dla pacjenta – przyspieszamy z czterech lat do dwóch. Jeżeli myślę o pacjencie, to patrzę dzisiaj na 18 mld zł, które wydatkowaliśmy na ochronę zdrowia, edukację, uczelnie i szpitale. To 1300 umów i 1500 inwestycji
– wymieniała minister zdrowia.
Rozproszenie środków z KPO
– Problem w tym, że środki z KPO były wydawane bardzo szeroko, tzn. wiele placówek z nich korzystało, a teraz wiele z tych szpitali ma wchodzić w proces z konsolidacji z innymi placówkami. Jeśli mieliśmy koncentrować świadczenia w większych placówkach, to one powinny być doposażane. Takiego planu na wydawanie środków jednak nie było – mówi „Codziennej” Łukasz Kozłowski, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich.
– Inwestowanie w infrastrukturę, która nie działa, nie jest z punktu widzenia pacjenta korzystne. Po co kolejnych ileś tomografów, których praca jest zakontraktowana na kilka godzin dziennie, a potem stoją bezczynnie? Czekam na rzetelny raport wydatkowania KPO, ponieważ wszystko wskazuje na to, że będziemy mieli świetnie wyposażone i piękne placówki i jednocześnie najdłuższe kolejki pacjentów, by się leczyć
– analizuje Wojciech Wiśniewski.
W kolejkach na cito
Według raportu NFZ za II kwartał tego roku w kolejce do badań na cito, a więc pilnych, czekało około miliona pacjentów. I kolejki rosły. W raporcie z działalności NFZ za II kwartał 2026 r. sprawdzono kolejki do wykonania ponad 200 różnych świadczeń zdrowotnych. Wynika z niego, że w porównaniu z I kwartałem w kolejkach przybyło 62,8 tys. pacjentów z pilnym skierowaniem. W sumie było ich 980 tys., czyli o 180 tys. więcej niż w ubiegłym roku.
Przykładowo na rezonans magnetyczny w II kwartale czekało 145,3 tys. pilnych pacjentów, czyli o 38,3 tys. więcej niż w roku ubiegłym i o 35 tys. więcej niż w I kwartale. Mediana oczekiwania wynosiła 33 dni, czyli o 4 dni więcej niż w II kwartale 2025 r. Najwięcej pacjentów z pilnym skierowaniem odnotowano w województwach śląskim, małopolskim i mazowieckim.
Wzrosła również liczba pacjentów stabilnych w kolejce do badania. Pod koniec roku kolejki zawsze rosną, a wynika to z braku płatności przez NFZ za nadwykonania. W efekcie placówki przesuwają w kolejkach tych pacjentów na kolejny rok, kiedy w kasie NFZ pojawiają się pieniądze już z nowego budżetu na kolejny rok.
210 szpitali „na ostro”
Prezes NFZ Filip Nowak uważa, że całodobowa gotowość do przyjmowania pacjentów w nagłych stanach powinna być zapewniona w mniej więcej 210 wieloprofilowych szpitalach. W Polsce działa ich trzy razy więcej.
– To ma uzasadnienie, ponieważ są szpitale, gdzie oddział chirurgii ogólnej jest utrzymywany non stop, ale trafia tam jeden pacjent na tydzień
– mówi Wiśniewski.
Inaczej na tę sprawę patrzą pielęgniarki z Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych. W dyskusji w mediach społecznościowych pytają, czy w takim razie taka zmiana pociągnie za sobą zwalnianie ich z pracy. To od nich szpitale zaczynają oszczędności, tnąc obsadę kadrową.
– Lekarze są szpitalom potrzebni, ponieważ od tego, jakich ma specjalistów, dyrektor szpitala może uzależniać podpisywanie kontraktów z NFZ na określone świadczenia. Pielęgniarki jest łatwiej zwolnić – mówi Ewelina Machnica, szefowa regionu podkarpackiego.
Jako przykład takiej sytuacji podaje szpital w Sanoku, gdzie pielęgniarki dostały wypowiedzenia i rozpoczęły w październiku głodówkę, by uchronić miejsca pracy.
Zamrożona sieć szpitali
Dyrektorzy szpitali pytają: według jakich kryteriów zostanie wyłonionych 200–210 szpitali? Czy decydować będą wyłącznie koszty i liczba przyjęć, czy również czas dojazdu, demografia i bezpieczeństwo mieszkańców?
– I jak sobie to prezes NFZ wyliczył, bo u nas pacjentów nagłych przybywa. Trudno to otwarcie krytykować, bo to z NFZ będę zawierał kontrakt na przyszły rok
– mówi nam jeden z dyrektorów.
Według Głównego Urzędu Statystycznego w 2025 r. z doraźnej pomocy w SOR lub na izbach przyjęć skorzystało 6,6 mln osób, o 2,9 proc. więcej niż rok wcześniej. Po udzieleniu pomocy 4,9 mln pacjentów wróciło do domu, natomiast 1,7 mln zostało objętych leczeniem szpitalnym.
Na razie nie ma listy 210 placówek, które miałyby pozostać w systemie i pracować „na ostro” całodobowo. Prezes Nowak ich nie wymienił. Taka zmiana wymagałaby przebudowy sieci szpitali.
Tymczasem na ostatnim posiedzeniu Sejmu, kiedy posłanka PiS Józefa Szczurek-Żelazko mówiła o konieczności zmiany sieci szpitali, odrzucono jej postulaty. Szczurek-Żelazko oceniała, że po blisko trzech latach zapowiedzi reform rząd proponuje dalsze obowiązywanie dotychczasowej sieci szpitali. Pytała o analizy jej funkcjonowania, ocenę efektywności i koncepcję nowych rozwiązań.
Tymczasem podczas branżowej konferencji okazało się, że takich zmian chce prezes NFZ i deklarował to w obecności szefowej resortu zdrowia, który zamroził obecną sieć szpitali na kolejne dwa lata (do 2029 r.).
Czytaj więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"!